Nad Wisłokiem
[zdjęcie własne, cmentarz na stoku Królewskiej Góry] Kiedy po raz pierwszy byłam w okolicach Suchej Góry i Królewskiej Góry? W okolicy Węglówki i ruin Odrzykonia? Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Prządki, dąb w Rzepniku, rezerwat Herby i Bramę Frysztacką? Schron kolejowy w Stępinie i pod Górą Żarnowską? Wiśniową, Dobrzechów, Lutczę i Strzyżów. Wisłok płynący u podnóża pasma wzgórz od Odrzykonia po Frysztak? Na te pytania nie mam jednej odpowiedzi, ponieważ mieszkając wcześniej w Bieczu, a teraz w Rzeszowie znam te miejsca od dawna, z różnych perspektyw i w różnym stopniu. Byłam w nich w różnym czasie, towarzyszyły mi przy tym różne emocje, czasem skrajne. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego są dla mnie aż tak ważne. Są i już. Nigdy jednak nie sądziłam, że do tego stopnia, iż podejmę próbę naszkicowania ich historii z maja 1915 r. I to bez pewności, czy mi się uda, czy tekst będzie poprawny we wszystkich aspektach, czy popełnię błędy lub nieścisłości. Nie jestem ani historykiem...
