Gang Olsena?

 


[źródło]

[opis do zdjęcia: Drużyna piłkarska w obozie jenieckim w Feltham w 1918 roku, obóz jeniecki został założony w kwietniu 1916 roku, aby pomieścić żołnierzy z południowej Jutlandii o duńskich poglądach, którzy byli wcieleni do armii niemieckiej. Obóz był używany do 1919 roku i znajdował się w hrabstwie Middlesex, tuż na zachód od Londynu.]


Tytuł artykułu jest zapożyczony z serii filmów o kilku duńskich włamywaczach - niedorajdach, jednak mało w nim będzie treści żartobliwych. Chciałabym raczej pokazać, dlaczego mieszkańcy Półwyspu Jutlandzkiego znaleźli się w Galicji a potem w Rosji. Znaleźli się również na froncie zachodnim, byli we Francji i Belgii, a także wszędzie tam, gdzie pojawiała się armia niemiecka podczas wielkiej wojny. 

"Za dużo czytasz" - to zdanie powtarza mi Darek, sam czytając podobnie wiele...

Wędrując kiedyś po różnych europejskich archiwach trafiłam na serwis Duńskiego Archiwum Narodowego Rigsarkivets. Zasadniczo szukałam zdjęć, ale jakież było moje zdziwienie, kiedy po wpisaniu uniwersalnego - jak sądziłam  - słowa “Gorlice”, zobaczyłam listę kilku nazwisk. Tak mnie to zszokowało, że musiałam zrozumieć, na co patrzę. 


[źródło]


Jak to Duńczycy! Jak to w bitwie gorlickiej i w Karpatach! O co chodzi!

Pierwszym dokumentem, jaki przeczytałam w duńskim archiwum, był jakiś dziwny list, czy też wspomnienie o żołnierzu. Napisane zostało odręcznie w 1917 r., może przez członka rodziny lub kolegę, nie wiadomo. Zaintrygowana zaczęłam tłumaczyć teksty towarzyszące, czytać o historii regionu i o tym, jak lokalne społeczności pielęgnowały pamięć o swoich poległych. 

A potem na dobre pochłonęła mnie historia Duńczyków w Polsce, i jak zwykle moje wybory na chybił trafił doprowadziły do odkrycia ludzkich historii sprzed ponad 100 lat, z których do dzisiaj część wciąż pozostaje niewyjaśniona.

Na początek odrobina wiedzy z historii i geografii

Wszystko zaczyna się w Jutlandii Południowej, która w okresie 1864 - 1920 była w całości częścią Cesarstwa Niemieckiego. Po plebiscycie z 1920 r. północna część tego regionu trafiła z powrotem do Danii i w niej pozostaje do dzisiaj. Najbardziej południowa część Jutlandii obejmuje dwie krainy historyczne: Szlezwik i Holsztyn, które jednocześnie tworzą kraj związkowy o tej samej nazwie i obecnie stanowią część Niemiec.

[źródło]

Społeczeństwo jutlandzkie w większości pracowało w rolnictwie w rozrzuconych po okolicy gospodarstwach. Część mieszkańców skupiała się we wsiach lub niewielkich miasteczkach targowych. Historia "okupacji" niemieckiej tych terenów nieco przypomina sytuację na ziemiach polskich pod zaborami. Mieszkańcy południowej Jutlandii byli germanizowani, w szkołach uczono czytania i pisania w języku niemieckim. Język duński pozostawiono jedynie w kościołach. Tylko rodziny pielęgnowały język ojców, ucząc dzieci czytania i pisania po duńsku.  Przed wielką wojną stosunki między lokalną duńskojęzyczną społecznością a władzami niemieckimi pogorszyły się właśnie na skutek polityki "twardej ręki". Trzeba jednak zauważyć, że aż do wybuchu wojny, członkowie tej społeczności mogli nadal dosyć swobodnie wyrażać swoje poglądy polityczne. Na przykład Duńczycy byli reprezentowani przez własnych posłów w niemieckim Reichstagu.

"(...) Wiosną i latem 1914 roku atmosfera była szczególnie napięta z powodu masowych niemieckich obchodów pięćdziesiątej rocznicy zwycięstwa nad Danią w 1864 roku w północnym Szlezwiku. Obchody te pozostawiły mniejszość duńską w raczej ponurym nastroju. 

Relacje między władzami lokalnymi a Duńczykami w północnym Szlezwiku uległy dalszemu pogorszeniu w dniach po mobilizacji. Niemal natychmiast po ogłoszeniu stanu oblężenia dowództwo wojskowe – Dowództwo Generalne w Altonie – zarządziło falę aresztowań członków mniejszości duńskiej w północnym Szlezwiku, wymierzonych w prominentnych członków społeczności. 

Niemcy uznali 118 więźniów za podejrzanych politycznie. Pozostałych 172 Duńczyków aresztowano ze względu na ich wiedzę na temat wód przybrzeżnych. Ich aresztowanie uznano za środek ostrożności, obawiano się bowiem, że mogliby oni pomóc brytyjskiej marynarce wojennej lub pomóc dezerterom przekroczyć granicę z Danią. (...)"

[źródło]

A zatem jest oczywiste, że żołnierze rekrutowani z całej Jutlandii Południowej - zarówno z obecnej części duńskiej, jak i niemieckiego Szlezwika-Holsztynu - trafiali w 1914 r. do pułków Cesarstwa Niemieckiego. Osoby o “duńskich” poglądach musiały służyć w obcej armii, łącznie zostało wcielonych ponad 30 tys. mężczyzn, z czego poległo lub zaginęło ponad 6000 osób. 


Ot i rozwiązana zagadka! - powiecie. 

Polaków we wszystkich 3 armiach poległo więcej! - powiecie 

E tam, nic specjalnie ciekawego nie znalazłaś! 

Czyżby?


Karty pamięci

Rywalizacja pomiędzy ścierającymi się coraz silniej poglądami na sprawy narodowościowe prawdopodobnie przyczyniła się do powstania tzw. “kart pamięci” o żołnierzach z Jutlandii. Całą akcję jeszcze w trakcie 1-szej wojny światowej rozpoczęło Stowarzyszenie Wyborcze Północnego Szlezwiku. Poszczególne “karty pamięci” zawierają biografie poległych, ale mogą zawierać również listy wysłane przez zmarłych żołnierzy z frontu do domu. 

Karty były spisywane na specjalnych arkuszach wg ustalonego wzoru. Na pierwszej stronie znajdowały się pytania ankietowe dotyczące poległego żołnierza, w tym pytanie o język, jakim się posługiwał i o to, skąd pochodzili jego rodzice. Miało to dać wskazówkę co do “narodowości” danej osoby - narodowości, która ówcześnie wciąż kształtowała się w świadomości mieszkańców Europy.


[źródło]


Na kolejnej stronie karty pamięci należało opisać życie poległego żołnierza:


“Opis życia. (Prosimy o krótką biografię zmarłego, napisaną przez jednego z jego rodziców, rodzeństwo, sąsiada, dobrego przyjaciela lub kogokolwiek, kto jest chętny i odpowiedni do jej napisania. Biografia powinna dotyczyć jego życia, tego, co najbardziej zaprzątało jego myśli, a zwłaszcza tego, co kochał. Cenne będą dobre fragmenty jego listów. Biografia nie musi być długa, o ile daje wyobrażenie o życiu i wyjątkowości danej osoby, o tym, co znaczyła dla swojego domu, swojego otoczenia i swojej rodziny. Jeśli na dwóch stronach nie ma wystarczająco dużo miejsca, można wstawić dodatkowe arkusze. Autor proszony jest o podanie swojego imienia i nazwiska, miejsca zamieszkania i daty pod biografią.)”


Obecnie dokumenty te w liczbie 3126 są przechowywane w Archiwum Narodowym Jutlandii Południowej, przy czym na każdego żołnierza “przypada” 2-3 zeskanowane strony.

Karta pamięci, na jaką natrafiłam, opisywała historię życia Hansa Kelsena. Przytaczam ją tutaj w całości, jest to tłumaczenie automatyczne, bo niestety duńskiego nie znam ;-)



[źródło]



“Dzieciństwo, młodość i wiek dojrzały. 

Hans Kelsen urodził się 26 maja 1883 roku w Stenderup (Sundeved). Uczęszczał do wiejskiej szkoły w Stenderup i był utalentowanym chłopcem, silnym i szybko rozwijającym się. Przyjął sakrament bierzmowania w Niedzielę Palmową w 1898 roku. Po bierzmowaniu nauczył się zawodu kowala w Staugaard (Sundeved), następnie pracował u różnych mistrzów kowalskich, a w końcu w Skovby nad rzeką Als przez 5 lat, u mistrza kowalskiego Bendta Stolberga. W ostatnich latach pobytu tam częściowo zarządzał dużym warsztatem, a następnie pokazał, że jest niezwykle utalentowanym kowalem. 

Ożenił się 8 grudnia 1911 roku i kupił warsztat kowalstwa w Lysabild, gdzie naprawdę rozwinął swoje wielkie umiejętności i dobrą wolę, dzięki czemu słusznie uważano go za jednego z najzdolniejszych kowali na dużym obszarze, stale zdobywał nowych uczniów i stopniowo zyskiwał liczną klientelę. Był kochany przez wszystkich, którzy się z nim zetknęli. 

Czas i pozycja żołnierza na wojnie. 

Po powołaniu do służby w styczniu 1915 r. niemal natychmiast trafił na front, najpierw do Francji, gdzie służył w pułku gwardii i gdzie walczył bardzo zaciekle, zwłaszcza pod Arras, następnie przez krótki czas przebywał w kuźni w Alzacji, a stamtąd ponownie trafił ze swoim pułkiem do Galicji i brał udział w wielkiej ofensywie Niemców w tym regionie, podczas której przełamali oni pozycje rosyjskie pod Gorlicami. 

Poległ pod Jaslov [msz: prawdopodobnie chodzi o Jasło], gdzie został postrzelony w głowę i niemal natychmiast stracił życie. Jeden z jego towarzyszy, Salof z Meklemburgii, poinformował w liście żonę Kelsena o śmierci męża i wszystkich szczegółach związanych z tym wydarzeniem. 

H. Kelsen zawsze był w dobrym nastroju, nawet gdy wyruszył na wojnę. H. Kelsen pozostawał w stałym i serdecznym kontakcie ze swoim domem. Choć z natury był pogodny, w jego listach nigdy nie było przytłaczającej atmosfery. 

Jeśli chodzi o jego duchowe pożywienie i stosunek do Boga, nie udało mi się uzyskać prawdziwych i wiarygodnych informacji, nawet od jego żony, ale na tyle, na ile osobiście go znałem, myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że H. K. absolutnie nie był ateistą, ale wręcz przeciwnie, prawdopodobnie zwracał się do Pana Boga w czasie wojny.

Lysabild, 1 listopada 1917 r., 

Peter A. Andersen”


Czyż nie piękny tekst? Oczywiście, jak to bywa w takich sytuacjach, podkreślono wszystkie zalety zmarłego, może nawet jakieś wymyślono. Niemniej jednak dzisiaj, po ponad 100 latach, wciąż z łatwością z ankiety i tekstu możemy zbudować żywy obraz poległego Hansa Kelsena. 

Hans KELSEN, urodził się 26.05.1883 r. w Stenderup, parafia Nybøl, hrabstwo Sønderborg, obecnie Dania. Pochodził z licznej rodziny, miał 4 braci i 2 siostry. Oprócz niego do wojska powołano jeszcze 3 braci, przy czym na moment spisywania karty pamięci nie żył już brat Christian Kelsen, poległy 06.04.1916 r. jako żołnierz w Reserve Infanterie Regiment nr 266.


[źródło]


W momencie wcielenia do wojska Hans był żonaty z Marią Christine Brade (od 1911 r.), pozostawił dwoje dzieci urodzonych w latach 1912-1914. Z zawodu był kowalem. Nie jest znana jego służba wojskowa przed wybuchem wojny. Został wcielony do 3 Pułku Piechoty Gwardii (niem. 3. Garde Regiment zu Fuß), 8 kompania w styczniu 1915 r., na front trafił już w lutym tego samego roku. Początkowo walczył we Francji, a następnie na froncie w Galicji, dokąd jego pułk został przerzucony w kwietniu 1915 r. W chwili śmierci był prawdopodobnie w stopniu szeregowca (Wehrmann).

[źródło]

Zginął od postrzału w głowę w dniu 07.05.1915 r. w czasie przesuwania się frontu po przełamaniu gorlickim. Wg karty pamięci poległ prawdopodobnie pod Jasłem, jednak jego nazwisko nie widnieje w ewidencji Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego (dalej PUW). Być może spoczywa jako żołnierz bezimienny na którymś cmentarzu galicyjskim, leżącym w pasie przejścia pułku. Wg książki "Das 3. Garde-Regiment zu Fuß im Verbande der 1. Garde-Inf.-Division" w dniach 6 i 7 maja 1915 r. pułk kierował się z Jabłonicy przez Wróblową, przekraczając Wisłokę, następnie na Kołaczyce, Bieździedzę i Bieździadkę. [źródło]


[źródło]

[opis do zdjęcia: pas odpowiedzialności Korpusu Gwardii]


Oprócz zachowanej w duńskim archiwum narodowym karty pamięci Hans Kelsen został upamiętniony w rodzinnej miejscowości Lysabild, jego nazwisko wyryto na obelisku znajdującym się na lokalnym cmentarzu.


Upamiętnienia

Niestety nie wszyscy polegli mają osobiste karty pamięci, może nie mieli tak zdeterminowanej rodziny lub przyjaciół. Jednak społeczność lokalna o nich nie zapomniała. Po wojnie dużą popularnością w byłym już Cesarstwie Niemieckim cieszyły się pomniki i tablice upamiętniające poległych w wielkiej wojnie. Wznoszono  je w przeróżnych miejscach, przy kościołach, na cmentarzach, w ważnych lokalnie punktach. Są one dzisiaj jednym z istotnych źródeł pamięci i wiedzy, o tych, którzy już dawno odeszli. Informacje z obelisków zostały również zebrane w formie kartotek dotyczących poszczególnych żołnierzy. Dane można znaleźć Duńskim Archiwum Narodowym w wyodrębnionym rejestrze.

Oprócz tego pod patronatem Muzeum Sønderjylland – Zamek Sønderborg prowadzona jest strona internetowa, gromadząca informacje na temat żołnierzy powołanych z Jutlandii Południowej i poległych w służbie Cesarstwa Niemieckiego. Zespół wolontariuszy opracowuje listy poległych i zaginionych, sporządza krótkie notki biograficzne, gromadzi zdjęcia żołnierzy oraz fotografie upamiętnień (tablic, obelisków), o których wspomniałam wcześniej. Obecnie w serwisie dostępnych jest ok. 14 tys. indywidualnych stron żołnierzy, zarówno poległych, jak i innych pochodzących z Jutlandii Południowej. Kolejne wersje list poległych można znaleźć TUTAJ.

Z tego ogromnego zbioru danych chciałam “poznać” kilka osób, które poległy w Galicji w maju 1915 r. z nadzieją, że może uda mi się zlokalizować je na cmentarzach pierwszo wojennych. Na początku zaczęłam od listy Duńskiego Archiwum Narodowego, którą przywołałam na początku artykułu.

Losy Hansa Kelsena już znacie, a zatem kilka słów o pozostałych osobach.


Christian Petersen GAARDE, urodził się 08.08.1891 r. w miejscowości Holme Mark, parafia Højst, hrabstwo Tønder, obecnie Dania. Został wcielony do 2 Pułku Piechoty Gwardii (niem. 2. Garde Regiment zu Fuß), 6 kompania. W chwili śmierci był w stopniu Unteroffizier. Lista podaje, że poległ w Karpatach w dniu 27.05.1915 r.

[źródło]

Z zawodu komisarz, jednak trudno mi powiedzieć, co dokładnie mógł robić. W okresie 14.10.1911 r. - 22.09.1913 r. odbył obowiązkową służbę wojskową. W związku z wybuchem wojny został wcielony ponownie do swojego pułku dnia 05.08.1914 r. W dniu 04.02.1915 r. został mianowany starszym szeregowcem, 13.03.1915 r. otrzymał Krzyż Żelazny 2 klasy, a 20.03.1915 r. został mu przyznany stopień Unteroffizier. Zginął w wyniku postrzału w głowę. Rejestry podają, że zmarł w pobliżu miejscowości Allyny/Allynay w Karpatach. Co to mogłaby być za miejscowość podana w tej duńsko-niemiecko-polskiej wersji? Analizując relację o walkach pułku w książce "Das 2. Garde-Regiment zu Fuß", znajdujemy taki opis:


"(...) W kolejnych dniach wróg nie stawiał już zaciekłego oporu. Po lekkim pościgu pułk dotarł 25 maja do Zameznich-Folw. Charitany [msz: Zamiśnie - folwark Charytany], a 26 maja do linii Wzgórza 212 w pobliżu Zaleskiej Woli, na zachód od Chałupek Chotynieckich.

27 maja operacja stała się trudniejsza, ponieważ zabezpieczenie silnie rozciągniętego lewego skrzydła pochłaniało coraz większe siły. Atak na Młyny i Olszynę pociągnął za sobą znaczne straty. Wieczorem pułk okopał się wzdłuż linii na wschód od Łapajówki-196. (...)"

[źródło]


[źródło]


Można więc przypuszczać, że Christian P. Gaarde zginął w okolicy miejscowości Młyny, której nazwa została zniekształcona i odczytana jako Allyny. 


Być może jego szczątki spoczęły na cmentarzu w Tuchli, gmina Laszki. 

W rodzinnej parafii został upamiętniony na tablicy umieszczonej na terenie cmentarza. 


[źródło]


Johann Bernhard BOCKHOFF, urodził się 05.12.1894 r. w Husum, parafia Tønder, hrabstwo Tønder, obecnie Dania. Z zawodu był mechanikiem. Nie jest znana jego służba wojskowa przed wybuchem wojny, być może nie zdążył jej nawet odbyć. Został wcielony do 4 Pułku Piechoty Gwardii (niem. 4. Garde Regiment zu Fuß), 9 kompania. 

[źródło]

W chwili śmierci był w stopniu fizyliera (Füsilier). Wg zebranych informacji zmarł w dniu 09.05.1915 r. z ran odniesionych w bitwie pościgowej po przełamaniu gorlickim. Na podstawie tych danych trudno jest określić, gdzie mógł zostać pochowany. Jego nazwisko nie widnieje ani w ewidencji Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego (dalej MUW), ani PUW. 


[źródło]



Być może spoczywa na którymś cmentarzu, leżącym w pasie przejścia pułku, jako żołnierz bezimienny. Korpus Gwardii przemieszczał się od Jasła i Kołaczyc w kierunku na Lublę, Łęki i Wojkówkę.  9 maja  1915 r. znalazł się nad drogą Domaradz-Lutcza-Godowa-Strzyżów, do przejścia miał rzekę Stobnicę, a za plecami strome (wiem co mówię) wzgórza z Godowską Górą i Kiczorą. Czy Johann Bockhoff  miał szansę na godny pochówek? Pewnie się tego nigdy nie dowiemy.

W rodzinnej parafii został upamiętniony na tablicy umieszczonej w kościele. 


[źródło]


Wilhelm Jakub Martin BÖTTGER, urodził się 28.04.1894 r. w Bjergskov, parafia Kliplev, Hrabstwo Aabenraa, obecnie Dania. Był synem Augusta Jacoba Böttgera i Marie Magdalene Mortensen. Przed wojną został pomocnikiem mleczarza. Nie wiadomo, czy trafił do wojska przed wybuchem wojny, być może był za młody. 

[źródło]

Po wybuchu konfliktu został wcielony do Garde Grenadier Regiment Nr 4 (4 Pułk Grenadierów Gwardii im. Królowej Augusty), 6 kompania. W chwili śmierci był w stopniu grenadiera. W czasie bitwy gorlickiej został ciężko ranny i zmarł 02.05.1915 r. 

[źródło]

Najprawdopodobniej wraz ze swoją kompanią wziął udział w natarciu na kotę 382, które zakończyło się śmiercią także dla dowódcy jego kompanii - opis za Das Königin Augusta Garde-Grenadier-Regiment Nr. 4 im Weltkriege 1914-1919.

"(...) Na czele swojej 6. kompanii, kapitan Leidolt (Rezerwy) odniósł śmiertelną ranę postrzałową miednicy; był oddanym i troskliwym człowiekiem dla swoich żołnierzy! 

Przed dowodzoną przez siebie 4. kompanią, wyjątkowo energiczny młody porucznik Wittmack padł, gdy jako pierwszy wskoczył do wrogiego okopu.

Co więcej, podczas zwycięskiego natarcia na rosyjskie linie, porucznik Goehrmann (Rezerwy) z 1. kompanii zginął śmiercią bohatera. Podczas szturmu lub wkrótce potem ranni zostali kapitanowie von Voss i Wever oraz porucznicy Gläßner, Jacobs, Sühring, Dreßler, Ostermeyer i von Brackenhausen.

Swoją lojalność przypieczętowało śmiercią 48 podoficerów i szeregowych; rannych zostało 248 podoficerów, grenadierów i strzelców.

Szczęśliwi ci, którzy znaleźli spełnienie swego życia jako bohaterowie w świeżym, radosnym, zwycięskim ataku na wroga!

Rosyjskie okopy były zasłane licznymi zwłokami, przeplatanymi karabinami, nabojami i szmatami. Z powietrza unosił się przeraźliwy smród. W ziemiankach było mnóstwo chleba, szynki i innych podstawowych produktów; obok nich leżały jeszcze bardziej straszliwie okaleczone ciała.

Po krótkiej chwili wytchnienia żołnierze kontynuowali podążanie za Rosjaninem w głąb lasu. Wroga straż tylna okopała się na jednym z kolejnych wzniesień. 

Miał zostać na nią przeprowadzony nowy atak. (...)"


[źródło: skan 99 - 100]


Wykazy duńskie podają jako miejsce śmierci Chorowice w Galicji, jednak wydaje się to mało prawdopodobne. Na cmentarzu nr 135 w Zborowicach - wg danych z serwisu MUW - został pochowany grenadier Böttger, żołnierz armii niemieckiej, zmarły w maju 1915 r. Spoczywa w masowym grobie nr 10 (stary nr 287). 


[źródło]


Przypuszczam, że to właśnie tutaj spoczęły szczątki Wilhelma, a nie w Chorowicach.


[źródło]

[opis do zdjęcia: nr mogiły na czerwono, liczba pochowanych na niebiesko]


Obelisk z cmentarza nr 135 w Zborowicach, na tablicy w 4 linijce od dołu wymieniono nazwisko (imienia na listach brak) żołnierza Böttgera.


[źródło: zdjęcia autorstwa Ryszarda Zaklukiewicza, z roku ok. 1985, skan kliszy w zbiorach Darka z Było-Minęło-Jest]


W rodzinnej parafii Wilhelm Böttger został upamiętniony na tablicy umieszczonej przy kościele. 


[źródło]


Wilhelm KREBS, urodził się 22.02.1891 r. w Søndera Otting, parafia Haderslev, hrabstwo Haderslev, obecnie Dania. W momencie wcielenia do wojska był żonaty z Hedwig Berg, mieli 1 dziecko. Z zawodu był majstrem malarzem, mieszkał w Maugstrup. Nie jest znana jego służba wojskowa przed wybuchem wojny, być może nie zdążył jej nawet odbyć. Został wcielony do Garde Grenadier Regiment Nr 3 (3 Pułk Grenadierów Gwardii im. Królowej Elżbiety), 10 kompania. W chwili śmierci był w stopniu starszego szeregowca (Gefreiter).

[źródło]

W czasie bitwy gorlickiej został ciężko ranny i zmarł 02.05.1915 r. Zginął najprawdopodobniej w ataku na Staszkówkę, gdzie jego pułk poniósł spore straty - za "Das Königin Elisabeth Garde-Grenadier-Regiment Nr. 3 : 1914 - 1918; nach Regimentskriegstagebüchern und eigenen Aufzeichnungen im Auftrage des Regiments":


"(...) 2. 5. 15. (Szturm na Staszkówkę)

Przełamanie pozycji rosyjskiej przez armię von Mackensena. Cel pułku: kaplica Turza.

O godzinie 6:00 rano rozpoczyna się ostrzał artyleryjski. 1. Batalion, jako rezerwa brygady, jest gotowy na 385. 2/3 personelu 3. Kompanii obsadza okopy 6. Kompanii.

O godzinie 9:30 rano 5., 6. i 11. kompania nacierały falami, aby osiągnąć pozycje wyjściowe, zasadniczo przed rosyjskimi okopami, pod straszliwym ostrzałem karabinów i karabinów maszynowych z przodu oraz z pomysłowo skonstruowanych okopów oskrzydlających. Słabe i całkowicie niewystarczające przygotowanie artyleryjskie w tym rejonie nie przyniosło większych efektów.

O godzinie 10:00 rano fale szturmowe batalionów F i II przebijają się do przodu, spotykając się zewsząd z niszczycielskim ogniem. 7. Kompania jako pierwsza przebija się przez rosyjskie pole bitwy w pobliżu Lasu Rosyjskiego. Wszystkie kompanie ponoszą ciężkie straty w wyniku ostrzału flankującego wroga. 12. Kompania leży martwa lub ranna przed okopem wroga. (...)

W dolinie Ostruszy 8. kompania szturmowała silny punkt oporu wroga i wzięła około 300 jeńców. 7. kompania, wspierana przez 6. kompanię, zdołała przebić się na główne pozycje wroga, podczas gdy na prawym skrzydle wokół wsi Staszkówka toczyła się zacięta bitwa, w której ostatecznie uczestniczyły wszystkie kompanie pułku z wyjątkiem 8. kompanii. (...)"


[źródło: skan 42 - 43]


Grób Wilhelma Krebsa znajduje się na cmentarzu nr 116 w Staszkówce - mogiła nr 5


[źródło]


W rodzinnej miejscowości Maugstrup został upamiętniony na tablicy znajdującej się na lokalnym cmentarzu.


[źródło]


Jørgen Matthias JACOBSEN, urodził się 06.12.1894 r. w Jegerup, hrabstwo Haderslev, obecnie Dania. W momencie wcielenia do wojska pozostawał kawalerem. Z zawodu był rolnikiem. Nie jest znana jego służba wojskowa przed wybuchem wojny, być może nie zdążył jej nawet odbyć. Został wcielony do Garde Grenadier Regiment Nr 1 (1 Pułk Grenadierów Gwardii im. Cesarza Aleksandra), 5 kompania. W chwili śmierci był w stopniu grenadiera. 

[źródło]

W czasie bitwy gorlickiej został ciężko ranny w czasie szturmu na Staszkówkę i wzgórze 437, zmarł 02.05.1915 r. 


[źródło]

[opis do zdjęcia: stanowiska bojowe pod Staszkówką]


Niezwykle realistyczne opisy walk pułku można znaleźć w "Das Kaiser Alexander Garde-Grenadier-Regiment Nr. 1 im Weltkriege 1914-1918". Kolega z 5 kompanii, Gefreiter Schröder tak zapisuje w swoim dzienniku:

"(...) Kilka minut przed 10 rano rozległ się osobliwy szmer głosów, który wkrótce przerwał ciężki ogień karabinowy. 'Dwie grupy pierwszej fali już wyszły!' – wieść rozeszła się z ust do ust. 'Nasadzić bagnety!' – rozkazał porucznik von Studnih i szybkim ruchem nadgarstka wyszliśmy z okopu. Ale po zaledwie kilku krokach wszyscy rzucili się na ziemię, gdyż ogień z rosyjskich karabinów i karabinów maszynowych lał się z taką siłą, że dalszy marsz był niemożliwy. 

W tych krótkich chwilach niezliczeni towarzysze zostali trafieni. Na stromym zboczu góry byliśmy dla wroga dobrym celem; wszyscy próbowali znaleźć punkt zaczepienia. Saperką leżącą obok mnie wykopałem dół i włożyłem w niego głowę; kule rozpryskiwały się coraz częściej na prawo i lewo, a najbardziej nieprzyjemny był ostrzał flankujący karabinów maszynowych z prawej strony. Chociaż leżeliśmy prawie nieruchomo, kilku towarzyszy zostało rannych. Połączenie się, a nawet czołganie się z powrotem było całkowicie niemożliwe. Kiedy nadarza się okazja, podnoszę karabin i celuję w rosyjskie otwory strzelnicze. Mijają prawie dwie godziny. (...)"

Czy zginął wtedy, czy może kilka godzin później? Tego się nigdy nie dowiemy, obecnie mogiła Jørgena M. Jacobsena znajduje się na cmentarzu nr 118 w Staszkówce - mogiła zbiorowa nr 2. 


[źródło]


W rodzinnej miejscowości Jegerup został upamiętniony na tablicy znajdującej się na lokalnym cmentarzu.


[źródło]


Christian PETERSEN, urodził się 17.01.1893 r. w Egernsund, parafia Broager, hrabstwo Sønderborg. Nie jest znana jego służba wojskowa przed wybuchem wojny, być może nie zdążył jej nawet odbyć. 


[źródło]


Został wcielony do 4 Pułku Piechoty Gwardii (niem. 4. Garde Regiment zu Fuß), 10 kompania. W chwili śmierci był w stopniu fizyliera (Füsilier).

[źródło]

Pruskie listy strat podają, że w pierwszej połowie marca 1915 r. był lekko ranny. Po przerzuceniu na front galicyjski został ponownie ranny w przełamaniu gorlickim i zmarł 29.05.1915 r. w lazarecie w Jaśle z powodu osłabienia serca powstałego wskutek odniesionych obrażeń. Został pochowany na cmentarzu nr 22 w Jaśle - Ulaszowicach, w mogile nr 54.


[źródło]


W rodzinnej parafii został upamiętniony na symbolicznym obelisku złożonym na lokalnym cmentarzu.


Niemiecka precyzja?

Co ciekawe - choć może nie jest to właściwe słowo - prawdopodobnie mogiły poległych z Jutlandii Południowej, które znajdują się na terenie zespołu cmentarzy galicyjskich, nie są znane w Danii. Wnioskuję to choćby z faktu, że przy żadnym z nazwisk, jakie sprawdziłam w duńskim serwisie nie ma informacji o istnieniu mogiły oraz o możliwości odwiedzenia jej w Polsce. Przeczytałam jedynie, że praca zespołu obsługującego serwis wykonywana jest w większości wolontaryjnie i jeśli jego przedstawiciele gdzieś jadą, to raczej jest to Francja lub Belgia. Oczywiście można byłoby polegać na ewidencji niemieckiej, ale i tu się zawiodłam. 

Ale może to tylko ja i mój pech?

https://www.volksbund.de/erinnern-gedenken/graebersuche-online


Na wieczną pamiątkę


Przygotowując się do napisania tego tekstu nie miałam pojęcia, gdzie on mnie zaprowadzi. Oczywiście wiedziałam, że chcę przedstawić postacie poszczególnych żołnierzy duńskojęzycznych na tyle, na ile będzie to możliwe. 


Nie przewidziałam jednego - emocji, które na mnie spadną. "Za dużo czytasz" - te słowa Darka mnie prześladują za każdym razem, gdy podchodzę do nowego tematu. Oczywiście mogłabym podać suchą tabelkę, wymienić przykładowe osoby pochodzące z Jutlandii i zakończyć na tym artykuł. Tylko, że ja chciałam dowiedzieć się więcej. Ożywić nieco postacie, których droga zakończyła się u nas, w Galicji. Czy dobrze robię, nie wiem, emocjonalnie takie podejście bywa wciąż trudne.


Co uderzyło mnie od razu to to, że pamięć o poległych w wielkiej wojnie jest w Danii wciąż żywa i budzi zainteresowanie rodzin. A zapoczątkowana została lokalnymi tablicami pamiątkowymi, symbolicznymi kamieniami nagrobnymi czy większymi pomnikami powstającymi tuż po 1-szej wojnie. Można oczywiście powiedzieć, że fundowanie tablic pamiątkowych to ogólna tendencja tamtych czasów i jest charakterystyczna dla krajów nordyckich i germańskich. Tylko że gdyby nie tablice, w świadomości społeczeństwa jutlandzkiego ta "nie ich wojna" pewnie zaniknęłaby bez śladu, tak jak zanika u nas. 


W Polsce wielka wojna nie jest odpowiednią wojną do pielęgnowania pamięci o poległych, nie jest ani wygodna, ani nie ma w niej żadnych "cudów". Czy dlatego, że przytłaczająca większość żołnierzy nosiła do 1918 r. niewłaściwe mundury, była na niewłaściwych frontach,  czy pochodziła z niewłaściwych rodzin? Najsmutniejsze jest wybiórcze podchodzenie do poległych, tak jakby noszony mundur i formacja predestynowała kogoś do bycia pamiętanym. 


Pisałam kiedyś, jak w Bieczu potraktowano pamięć o poległych - upamiętniono 3, a o ponad 20-tu innych nikt się nie upomniał. Tu - jak soczewce - widać podejście do pamięci ...


Pamiętacie Johanna B. Bockhoffa? Zmarł z ran 9 maja 1915 r. Jak pisałam, trudno wyrokować, czy było to bezpośrednio po szturmach z 2 maja, czy może później w czasie przemieszczania się pułku na wschód, czy może właśnie dokładnie w miejscu, w którym pułk znalazł się 9 maja. 


I to właśnie miejsce obudziło moje wspomnienia i emocje. Przecież ja tam byłam, w tych lasach nad Bonarówką! Wspinałam się potwornie stromym zboczem pasma Godowskiej Góry, wśród łopianów i licho wie czego jeszcze z ważącym tonę aparatem fotograficznym na szyi, w temperaturze 30 st. i wilgotności prawie 100%. Bo oczywiście po przejściu "frontu" robót leśnych przebieg i oznakowanie szlaku czarnego nieco się zamazało w terenie - a może i nam upał zaszkodził. 



https://mapa-turystyczna.pl

Kiedy już znaleźliśmy się na szczycie, było dużo różnych emocji, które w trakcie pisania znowu do mnie wróciły. Oczami wyobraźni zobaczyłam drogę, ja pokonałam pod górę, a pułki schodziły prawie pionowymi zboczami w kierunku Godowej i rzeki Stopnica... Czy Johann z płaskiej Jutlandii czuł się w Beskidzie jak w Aplach? Kto wie ... 


Gang Olsena?




[źródło: opracowanie własne na podstawie "Lister over sønderjyske faldne"]

W tabeli umieściłam cmentarze i mogiły, które udało mi się zidentyfikować i przypisać do poszczególnych poległych. Są to wyłącznie osoby, które zmarły w maju 1915 r. w czasie przemieszczania się frontu bitwy gorlickiej.

Jeśli znajdziecie czas, odwiedźcie chłopaków z Jutlandii. Skoro rodziny o nich pamiętają, pamiętajmy i my, bo w końcu to my odpowiadamy za ich groby.





[źródło]

[opis do zdjęcia: I wojna światowa. Południowa Jutlandia w Rosji 1916 r., na zdjęciu jest Rasmus Lassen, rolnik, Felstedmark]



Komentarze

Popularne posty