Oberst Karl Pöschek
[opis do zdjęcia: dowódca 57 pułku piechoty z Tarnowa, Oberst Karl Pöschek]
Święta, Boże Narodzenie, czas spędzany najczęściej w gronie rodzinnym. Jednak nie każdy miał i ma taką możliwość.
W grudniu 1914 r. żołnierze 57 pułku piechoty z Tarnowa pokonywali dziesiątki kilometrów: najpierw z okolic Krakowa w okresie od 5 do 22 grudnia 1914 r. maszerowali wzdłuż północnego brzegu Wisły w kierunku Jędrzejowa, następnie 25 grudnia 1914 r. razem z całą 12 Dywizją Piechoty zatrzymali się w widłach Wisły i Nidy pod Nowym Korczynem. Tam w potyczce w dniu 26 grudnia 1914 r. poległo co najmniej 2 żołnierzy z IR 57 oraz 2 żołnierzy z IR 20:
Już 28 grudnia 1914 r. IR 57 został przerzucony do Sędziszowic, na południowy zachód od Nowego Korczyna, by w kolejnych dniach znaleźć się w Bochni - ponad 70 km dalej - gdzie pojawiają się 30 grudnia 1914 r. Bezpośrednio z Bochni pododdziały pułku zostały przetransportowane na linię frontu w okolice Gorlic.
[źródło: Wacław Szczepanik, "Cesarskie dzieci z Tarnowa. 57 Galicyjski Pułk Piechoty w latach 1894-1918", str. 56]
Kim był dowódca, który w tym czasie prowadził pułk?
Postać dowódcy 57 pułku piechoty z Tarnowa zaintrygowała mnie jakiś czas temu, kiedy w czasie indeksowania księgi zmarłych pułku natrafiłam na wpis jego tragicznej śmierci. Zaczęłam szukać o nim więcej informacji, i nie, nie pod kątem oceny jego działań wojskowych, ale raczej chciałam zobaczyć w nim osobę, człowieka, który prowadził swój pułk jesienią i zimą 1914 r. a następnie w czasie bitwy gorlickiej, aż po kres swojego życia pod Jarosławiem w maju 1915 r.
Gen. F. Latinik w swojej książce pt. “Żołnierz polski pod Gorlicami 1915: działalność 100 pułku Ziemi Cieszyńskiej" wspomina 57 pułk piechoty kilkanaście razy, a we wstępie pisze:
"(...) Rozprawką niniejszą pragnę przyczynić się do wyjaśnienia uwagi godnej kwestji: przełamania frontu i wykazać sposoby natarcia, stosowane w r. 1915, tembardziej, że w bitwie pod Gorlicami uczestniczyły pułki polskie, z których składała się przeważnie 12-ta austrjacka dywizja piechoty. Pułki te (56 wadowicki, 100 cieszyński, 20 nowosądecki i 57 tarnowski) wzbudziły bitnością swoją i sprawnością bojową ogólny podziw, przykładając się walnie ku pokonaniu przeciwnika. Pragnę tu nadto udowodnić, do jakiego wysiłku fizycznego żołnierz polski już wówczas był zdolny, abyśmy stąd wywnioskowali, na jaką znów z jego strony wytrzymałość liczyć będzie można przy odpowiedniem wyćwiczeniu, uposażeniu i pełnej świadomości, że bije się on za własną sprawę, za sprawę najdroższej Ojczyzny! (...)"
O samym płk. Pöschku generał Latinik pisze tylko raz, kiedy relacjonuje działania IR57 w boju o Las Kamieniecki. Być może wynika to z założenia samej książki, mającej podkreślać dzielność polskiej kadry galicyjskich pułków, trudno dzisiaj to precyzyjnie wyjaśnić. Faktem jest, że np. płk. Eduarda Mollinary wymienia z nazwiska jedynie w wykazie pułków i dowódców 12 Dywizji Piechoty, pomimo że byli partnerami w sztabie jednej brygady.
Jednak już w albumie zdjęć przekazanym przez generała miastu Gorlice w 1935 r., gen. F.K. Latinik kreśli takie słowa pod jedną z fotografii:
“Po południu po zdobyciu wzgórz na wschód od ruin zamku Odrzykonia, gdzie przez noc z 8 na 9-go maja ze wszech stron przez Rosjan osaczony 57-my p.p. pod wodzą płk. Pöschka dzielnie się trzymał - ratowali się Rosjanie ucieczką w kierunku północno-wschodnim. Podczas gdy oddziały pościgowe i ubezpieczające zajmowały przedpole wsi Czarnorzeki - gromadziły się ze wszech stron nadchodzące oddziały 23-ciej brygady przy karczmie w Czarnorzekach o godz. 15-tej min. 25, dnia 9. maja 1915 r.”
Karl Josef Pöschek urodził się w 19.12.1862 r. w miejscowości Rosenau (dzisiejsze Rožňava na Słowacji), które leżało w dawnym węgierskim Komitacie Gömör (Gemer/Gemer), obecnie jest to region znajdujący się na Słowacji i Węgrzech.
[opis do zdjęcia: metryka chrztu poz. 179]
Rodzicami Karla byli Heinrich Pöschek oraz Henrietta z domu Letovsky. Heinrich Pöschek był komisarzem finansowym, a jako urzędnik państwowy zmuszony był przenosić się na wyznaczone placówki wraz z rodziną. Saaz było ostatnim miejscem, gdzie pracował jako nadkomisarz finansowy i mieszkał aż do śmierci.
Karl miał trzech braci Eduarda, Hansa i Heinricha, wszyscy czterej byli zawodowo w jakiś sposób związani ze służbą państwową - cywilną i militarną.
Późniejszy płk. Karl Pöschek rozpoczął karierę w wojsku w 1883 r., najpierw w 42 pułku piechoty, kontynuował w IR 94 oraz w 49 pułku piechoty w Brnie. W tym czasie w dniu 21.10.1902 r. będąc w randze kapitana poślubił obywatelkę tego miasta Olgę Hanak (ur. 01.03.1879 r. w Brnie), córkę znanego w mieście właściciela restauracji Pilsener Leopolda Han(n)aka i Anny z domu Franzl.
[opis do zdjęcia: metryka ślubu]
W 1911 r. jako major K. Pöschek został komendantem Feldjäger Bataillon Nr 5 (FJB 5) i dowodził nim do jesieni 1914 r. W 1914 r. sztab batalionu stacjonował w miejscowości Tarvis w Karyntii (obecnie we Włoszech). Za postawę na polu walki w pierwszych miesiącach wojny został odznaczony przez cesarza Krzyżem Zasługi Wojskowej z dekoracją wojenną:
“Dzielni jägrzy z FJB 5. „Neue Wiener Tagblatt” donosi: Jako dowód niezrównanej zdolności, z jaką nasze wojska wytrwają w najdzielniejszej bitwie, nawet w najtrudniejszych warunkach, należy upamiętnić działania 5. Batalionu Strzelców Polnych pod Skrzyńcem 26 i 27 sierpnia [msz: 1914 r.]. Od godziny 16:00 pierwszego dnia do godziny 20:00 dnia następnego batalion stawiał czoła nieustannemu natarciu przeważającego wroga pod ciągłym, szaleńczym ostrzałem. Dzielny batalion miał zaledwie 28 godzin wytchnienia. Rozmiar strat świadczy o jego wytrwałości. Stracił 22 oficerów i prawie 400 żołnierzy, którzy pozostali martwi lub ranni na polu bitwy. FJB 5 jednak się nie wycofał. Dopiero wyraźny rozkaz dowództwa brygady, który wezwał ich z powrotem o zmierzchu drugiego dnia bitwy, pozwolił batalionowi, w pełnym rynsztunku i z najwyższą godnością, udać się na przydzielone mu nowe stanowisko.
Za ten wyczyn cesarz uhonorował dowódcę batalionu, podpułkownika Karla Pöscheka, Krzyżem Zasługi Wojskowej z dekoracją wojenną.”
Na początku wojny pułki FJB 5 oraz IR 57 były przydzielone do tej samej 24 Brygady Piechoty, więc nic dziwnego, że kolejny awans K. Pöschek uzyskał w swoim zgrupowaniu. A mianowicie w dniu 23.09.1914 r. awansował na pułkownika i objął dowodzenie w 57 tarnowskim pułku piechoty, po tym jak jego dotychczasowy dowódca, pułkownik Juliusz Bijak został ranny 15.09.1914 r. w bitwie pod Zaleszanami i dostał się do niewoli rosyjskiej. Sam Juliusz Bijak tak opisuje ten moment w książce pt. "Wspomnienia ze służby wojskowej":
"(...) Nie widząc w pobliżu oficera, zachęcałem sam żołnierzy, by celniej strzelali do obsługi tych armat. Powstało między nimi poruszenie, wołali głośno: 'Pan pułkownik tu jest, naprzód na wystrzał!' Ostrzegałem, by głośnen wołaniem nie zdradzali się przed nieprzyjacielem, było już jednak zapóźno, bo wtem od kościoła pada na nas grad kul armatnich i karabinowych. Widzę, że źle z nami. Nagle doznaję w lewem udzie dziwnego wrażenia ciepła i czuję krew, spływającą po nodze. Nie doznaję bólu, ale słabnę. Upadam na wznak w bruzdę, czuję w lewej nodze i w prawem ramieniu zupełny bezwład, z czego wnioskuję, że jestem ranny w nogę i w rękę. Grad kul nie ustaje. Nie widzę już żołnierzy, słyszę tylko, jak mój ordynans woła: 'Ratujcie, pan pułkownik ranny!' — mówię: 'Już zapóźno, ratujcie się sami, mnie już nie wyratujecie'. Nie słyszę już żadnego głosu od swoich. Wreszcie ogień armatni przycicha, za chwilę milkną także karabiny maszynowe, w końcu i pojedyńcze strzały. Napróżno próbuję się podnieść. Nagle widzę zbliżające się z boku zwarte oddziały rosyjskie z najeżonymi bagnetami. Dwaj żołnierze przyskakują do mnie, odpasują mi szablę, zabierają rewolwer i lornetkę, poczem biegną za drugimi. Zostaję sam. (...)"
[źródło: Wacław Szczepanik “Cesarskie dzieci z Tarnowa: 57 Galicyjski Pułk Piechoty w latach 1894-1918, str. 52]
Oberst Karl Pöschek wypełniał swoje obowiązki i fachowo prowadził swój pułk, ponieważ już w lutym 1915 r. gazeta Kärntner Zeitung informuje, że:
“(...) Pułkownik Karl Pöschek, dowódca FJB 5, stacjonującego tu podczas wojny, a obecnie dowodzący IR 57, został odznaczony Orderem Żelaznej Korony III Klasy z Odznaczeniem Wojennym. Podczas długiego pobytu w Tarvis pielęgnował jak najlepsze relacje między wojskiem a ludnością, a Tarvis jest dumny, że mógł zaliczyć tego dzielnego oficera do grona swoich mieszkańców!”
Kiedy na przełomie lat 1914/1915 tarnowski 57 pułk piechoty "ląduje" pod Gorlicami, trwają walki na froncie karpackim, pierwszym zadaniem jakie otrzymują jest przejęcie obsady wierzchołka Magury Małastowskiej w ramach natarcia 23 Brygady Piechoty idącego od strony Uścia przez Oderne. W górach trwał okres walki pozycyjnej poprzez umocnione punkty oporu. Po zejściu z tego posterunku obozują po północno zachodniej stronie Gorlic. W marcu 1915 r. pododdziały pułku brały udział w walkach w Sękowej. Z wolna rozpoczynały się przygotowania do wielkiej ofensywy zaplanowanej na wiosnę 1915 r., nazwanej później bitwą gorlicką. W czasie tej ofensywy Oberst Karl Pöschek dowodził swoim pułkiem w walkch o wzgórze Pustki i Las Kamieniecki, a następnie w bitwie pościgowej, m.in. przez Biecz, Odrzykoń, oraz w bitwie w okolicach Jarosławia.
Na stanowisku dowódcy płk. Karl Pöschek pozostał jedynie ok. 8 miesięcy. Już 25 maja 1915 r. zginął podczas ostrzału rosyjskiego w czasie walk pod Wysockiem w okolicy Radymna.
W punkcie obserwacyjnym - wg relacji generała pułkownika Arthura Freiherr Arz von Straußenburga - znajdowali się płk. Eduard Mollinary (później generał, z tytułem von Sękowa) z IR 56, wraz z adiutantem, ppłk. Alois Jüttner z 20 pułku piechoty, oraz właśnie płk. Karl Pöschek. Wszyscy znaleźli zbyt blisko pozycji rosyjskich i zostali trafieni rosyjskim pociskiem szrapnelowym.
Oczywiście w księgach pułkowych znalazłam ślad tego wydarzenia, pisarz dosyć dokładnie wskazuje, że w ciele Obersta K. Pöschka tkwiło 32 szrapnele.
[opis do zdjęcia: metryka zgonu, poz. 201]
To smutne wydarzenie zostało opisane przez wspomnianego generała pułkownika Arthura Freiherr Arz von Straußenburg w książce pt. “Zur Geschichte des Grossen Krieges 1914 – 1918”, na str. 73 [źródło], gdzie czytamy:
“(...) W Jarosławiu pozostaliśmy do 23. Było sporo pracy do wykonania, czasem też trzeba wypełnić smutny obowiązek. Wzruszeni staliśmy nad grobem dowódcy pułku gwardyjskiego; głęboko poruszeni opuszczaliśmy w otchłań trumny bohaterskich lotników: podpułkownika Emericha i Leonhardta, którzy walczyli i polegli w powietrzu. Przy łożu boleści uścisnąłem ręce mego zasłużonego, ciężko rannego pułkownika Mollinary’ego i jego wiernego adiutanta. Pod Łazami, w pościgu wspólnie z pułkownikiem Pöschek i podpułkownikiem Jüttner dostali się w ogień rosyjskich granatów; dzielny Pöschek i waleczny Jüttner polegli na miejscu. (…)”
Nieco inny obraz wydarzeń przedstawiono w książce pt. “Wspomnienia wojenne Pułku Ziemi Tarnowskiej (obecnie 16 p.p.) z lat 1914 i 1915: (opracowane przez oficerów pułku 16 piechoty)” - str. 52-54. [źródło]
“(...) Gdy zbliżyliśmy się do folwarku w Wysocku, przyszedł telefoniczny rozkaz majora sztabu dywizyjnego Gerby, nakazujący naszemu pułkowi natychmiastowe zaatakowanie nieprzyjaciela. Pułkownik Pöschek, biegły w swojej sztuce, a dbały o swych podwładnych, wręcz odmówił temu żądaniu — i powiedział, że żadnego ataku nie przedsięweźmie bez przygotowania artyleryjskiego; wskutek tego odłożono w dowództwie dywizyjnem atak do następnego ranka; zaczem też nasz pułk na tym folwarku, nie rozbijając namiotów, rozlokował się na noc. (...) Pułkownik Pöschek spędził noc w chacie, należącej prawdopodobnie do folwarku, ale czujnie, gdyż się nawet nie rozbierał i sam przesłuchiwał rosyjskich zbiegów, którzy na pytanie, dlaczego sprzeniewierzyli się wojskowej przysiędze i opuścili swoje chorągwie — odpowiedzieli zgodnie, że ośmiodniowe trudy wojenne znosili o głodzie, gdyż zarząd ich armji nie dostarczył im odpowiedniej żywności, wskutek czego wojsko jest zniechęcone i do akcji zupełnie niezdolne. (...) Sztab pułkowy stał w oddaleniu od naszej linji bojowej o jakie 100 kroków, w chacie, gdzie w jednej i jedynej izbie był także telefon, łączący sztab nasz z dowództwem 24. brygady piechoty. (...) Pułkownik Pöschek dwukrotnie zjawił się na linji bojowej nieprzyjaciel zaś w dalszym ciągu rozpoczął niezmiernie silny ogień artyleryjski, wprawdzie z dział małego kalibru, bo do ciężkich brak mu było amunicji, niemniej jednak szkodliwy.
Około 6 rano adjutant pułkownika, towarzyszący mu na linji bojowej, otrzymał wiadomość, że telefon dzwoni w owej izbie, służącej za kwaterę; chciał tam wrócić, ale pułkownik kazał mu pozostać, oznajmiając, że sam się rozmówi z dowództwem brygady. Udał się więc do tej izby, ale zaledwie ujął słuchawkę w rękę - szrapnel, przebiwszy cieńką ścianę, pękł wewnątrz izby; 32 kul szrapnelowych ugrzęzło w piersi pułkownika, który padł, trzymając słuchawkę w ręku. (…)”
Z tego opisu wynika, że śmierć dowódcy IR 57 nie byłaby związana z tym, co się stało z płk. E. Mollinarym (IR 56), jego adiutantem, oraz ppłk. A. Jüttnerem (IR 20).
Jak było rzeczywiście, dzisiaj trudno będzie określić. Wg metryk zgonów Oberst Karl Pöschek poległ w Wysocku, a Oberstleutnant Alois Jüttner w Łazach. Faktem jest, że obie miejscowości w prostej linii odległe są o ok. 3 km i jest prawdopodobne, że wszyscy trzej dowódcy przebywali razem w punkcie obserwacyjnym.
Pośmiertnie Oberst Karl Pöschek otrzymał decyzją cesarza Order Leopolda z Odznaczeniem Wojennym w uznaniu bohaterskiej i skutecznej postawy wobec wroga.
Łącznie był odznaczony Krzyżem Zasługi Wojskowej, Orderem Żelaznej Korony III klasy oraz Orderem Leopolda, każde z nich z insygniami wojennymi.
Został również odznaczony Krzyżem Żelaznym przez cesarza Niemiec.
Pułkownik Karl Pöschek został tymczasowo pochowany na starym cmentarzu w Jarosławiu, zapewne z możliwymi na dany moment honorami. Jednak nie poleżał długo w Jarosławiu, co ciekawe już w latem (!) 1915 r. został ekshumowany i uroczyście pochowany w dniu 16 lipca 1915 r. w Wiedniu na Cmentarzu Centralnym w kwaterze bohaterów wojennych, poniższy tekst za Deutsches Volksblatt, z dn. 17 lipca 1915 r., nr 9532, [tłumaczenie google]:
"Wczoraj po południu ciało pułkownika Karla Pöschka, dowódcy 57. Pułku Piechoty, który poległ jako prawdziwy bohater na polu chwały, zostało pochowane. Ciało przewieziono do Wiednia i wystawiono w kaplicy Szpitala Garnizonowego nr 1. Kochające ręce złożyły mnóstwo wyjątkowo okazałych wieńców na srebrnej trumnie bohatera, prawdopodobnie jednej z najpiękniejszych w pułku, z wstążkami w jasnoróżowym, pułkowym kolorze. Ceremonia pogrzebowa, której przewodniczył feldmarszałek Schenk o godzinie 15:00, zgromadziła wdowę po zmarłym, dwóch braci i rodzinę, delegację oficerów z Batalionu Zapasowego 76. Pułku Piechoty oraz wielu oficerów ze wszystkich rodzajów wojsk, w tym kilku rannych, a także urzędników z biura intendenta wojskowego. Po ceremonii pogrzebowej kondukt żałobny przeniósł się do Kościoła Wotywnego [msz: w tamtym czasie kościół garnizonowy w Wiedniu]. Kondukt żałobny rozpoczął półpluton Korpusu Strzelców Niemieckich, niosący flagę. Następnie ruszyła orkiestra batalionu zapasowego 76. Pułku Piechoty, grając marsza żałobnego, a za nią jechała czterokonna, przeszklona kareta galowa, a za nią żałobnicy. Uroczystość zakończył półpluton Niemieckich Strzelców (Deutschmeisterschüßen). W Kościele Wotywnym (Votivkirche) pluton Niemieckich Strzelców (Deutschmeisterschüßen) oddał honorowy salut. Ciało pochowano na Cmentarzu Centralnym."
Pułkownik Karl Pöschek pozostawił po sobie pogrążoną w żałobie żonę Olgę i trzech braci, z których jeden był nadinspektorem w wojskowych służbach kwatermistrzowskich (Eduard Pöschek), również służącym od początku wojny, drugi - Hans - szefem stacji kolejowej w Jabłonce, a trzeci Heinrich był inspektorem finansowym w rządzie krajowym w Sarajewie.
Po pechowej śmierci pułkownika K. Pöschka dowódcą 57 pułku piechoty z Tarnowa został podpułkownik Teodor Albrecht, który objął swoją funkcję 2 sierpnia 1915 r. i pełnił ją prawdopodobnie do końca wojny.
[źródło: Wacław Szczepanik “Cesarskie dzieci z Tarnowa: 57 Galicyjski Pułk Piechoty w latach 1894-1918, str. 52]
Na zakończenie laurka, jaką propaganda wojskowa wystawiła dzielnemu Oberstowi, Karlowi Pöschkowi.
“Tarvis. (Waleczny CK Polowy Batalion Jegrów nr 5.) Polowy Batalion Jegrów nr 5, stacjonujący w obrębie murów naszego miasta przed wybuchem wojny, odegrał, jak można było się spodziewać, wybitną i chwalebną rolę w walkach z Rosją. Od dnia przybycia na pole bitwy aż do dziś, konsekwentnie toczył trudne, ale zwycięskie bitwy, w których jego waleczna walka przyczyniła się do wielkiego zwycięstwa nad rosyjskim niedźwiedziem. Liczne odznaczenia wojenne przyznane oficerom, podoficerom i szeregowcom świadczą o kompetencjach i odwadze tego bohaterskiego batalionu, docenianego nawet na najwyższych szczeblach. Dowódca tych zdolnych strzelców, podpułkownik Karl Pöschek, uważał za swoje najwyższe i najszlachetniejsze zadanie, nawet w czasie pokoju, kształtowanie u zdolnych oficerów i dzielnych żołnierzy ducha, który sprosta nawet najtrudniejszemu zadaniu. To, że jemu i jego oficerom udało się to w pełni, dowodzi długa seria bitew na krwawych rosyjskich polach bitewnych! Dowódca, później pułkownik i dowódca pułku 57. Pułku Piechoty, i zdecydowana większość oficerów polegli na polu chwały za cesarza i Rzeszę. Mieszkańcy Tarvis będą pielęgnować wieczną, honorową pamięć wszystkich tych dzielnych oficerów i żołnierzy, a ci, którzy powrócą zwycięsko, zostaną powitani z wielką radością! O tym, że duch tego oddziału nie ucierpiał pod nowym dowództwem, świadczą niedawne odznaczenia przyznane oficerom i żołnierzom. Chwała i cześć tym bohaterom, którzy dzięki swoim czynom pozostają w dziedzictwie tego dzielnego batalionu, podtrzymując i czcząc pamięć poległych towarzyszy! Tarvis jest dumny, że może zaliczać takich bohaterów do swoich i ma nadzieję na ich powrót po chwalebnie zakończonych bitwach!”
Jak już wspomniałam, w tym kompromitującym wydarzeniu, jakim była śmierć i poważne obrażenia wysokich rangą oficerów z 3 pułków, został także ranny płk. Eduard Mollinary (ur. w 1862 r., zm. w dn. 12.11.1935 r.) wraz ze swoim adiutantem. Karierę wojskową zakończył w stopniu generała, uzyskując w maju 1916 r. tytuł szlachecki von Sękowa za sukces w bitwie pod Sękową w marcu 1915 r. Obszerną analizę tej bitwy można znaleźć tutaj.
Historia podpułkownika Aloisa Jüttnera z IR 20 jak na razie jest dosyć skromna i pozostaje wciąż do odkrycia i opisania. Poniżej kilka drobnych faktów.
Oberstleutnant Alois Jüttner urodził się w dniu 05.07.1864 r. w Raase (obecnie Razová, w powiecie Bruntál, w kraju morawsko-śląskim, Czechy) w rodzinie rolników. Jego ojciec Johann Jüttner pełnił też funkcję radnego w gminie Raase.
[opis do zdjęcia: metryka chrztu, poz. 1]
Tłumaczenie metryki dzięki uprzejmości społeczności genealogów
Są tu prawie 4 pokolenia:
Pokolenie 1 (Probant):
- Alois Jüttner
Pokolenie 2 (Rodzice):
- ojciec: Johann Jüttner, Anbauer/zagrodnik (często określany też jako drobnorolny osadnik) w Raase.
- matka: Franziska Heissiger
Pokolenie 3 (Dziadkowie):
Dziadkowie od strony ojca:
- Anton Jüttner, Anbauer w Raase
- Klara Schreiber (pochodząca z Spachendorf / dziś Leskovec nad Moravicí).
Dziadkowie od strony matki:
- Franz Heissiger, chłop na wycugu (emerytowany rolnik) w Raase.
- Franziska Kube (pochodząca z Raase / dziś Razová)
Pokolenie 4 (Pradziadkowie):
- Karl Schreiber, Anbauer (ojciec Klary, z Spachendorf)
- Johann Kube, Anbauer (ojciec Franciszki, z Raase)
Alois Jüttner został odznaczony: Wojskowym Krzyżem Zasługi 3 klasy oraz Brązowym Medalem Zasługi Wojskowej.
Podpułkownik Alois Jüttner został pochowany - wg księgi zgonów IR 20 - na cmentarzu rzymsko-katolickim w Łazach.
[opis do zdjęcia: metryka zgonu]
Czy został ekshumowany i dokąd, tego nie ustaliłam. Być może został pochowany na nowo wybudowanym cmentarzu wojennym w Łazach - stan z 1916 r.:
















Komentarze
Prześlij komentarz