Zastępy bieckie
Dlaczego mi to wcześniej umknęło, pomyślałam. Dlaczego drużynowy, mentor i opiekun tych chłopaków nie podał więcej informacji? Czy wiadomo, gdzie zginęli? Co się z nimi działo w czasie wojny? Kto jeszcze poszedł na wojnę i służył w legionach? Czy znajdę odpowiedzi na te pytania? Przekonajmy się.
Powiat powiatowi nierówny
Pod tym względem Gorlice były nieco lepiej zorganizowane niż Jasło. Działał Powiatowy Komitet Narodowy, Komisariat Wojskowy Polskich Legionów, Delegatura Departamentu Wojskowego N. K. N. oraz Koło Ligi Kobiet. Organizacje te złożyły wspólne sprawozdanie za okres od momentu powołania do 31.12.1916 r. Oczywiście jest to subiektywna relacja zaangażowanego zespołu osób, niemniej jednak można tam znaleźć kilka faktów na temat pierwszych mobilizacji i zaprowiantowania legionistów.
W pierwszych dniach po wybuchu wojny gorlickie towarzystwo Sokół podjęło starania, aby w oparciu o swoje drużyny wybrać 30 ochotników i wyposażyć ich stosownie do potrzeb wojennych. Zanim zakończono ten proces, działanie rozpoczął komisariat wojskowy legionów i rozszerzył zakres całej akcji. Łącznie w pierwszej fazie przyjęto 120 osób, które poddano szkoleniu. Obóz szkoleniowy zorganizowano w gmachu Sokoła. Odbywano ćwiczenia teoretyczne, praktyczne oraz wykłady z zakresu pierwszej pomocy. Dzięki zebranym funduszom wyposażono 68 osób, poczynając od chusteczek do nosa i szczoteczek do zębów, a kończąc na tornistrach. W dniu 13.09.1914 r. zostali wysłani do miejsca koncentracji w Krakowie. Do końca września 1914 r. wysłano drugą grupę ochotników, tym razem do Choczni pod Wadowicami. Ostatni werbunek przeprowadzono w październiku 1914 r. wysyłając do legionu zachodniego kolejne 12 osób. Komisarz meldował również, że 16 ochotników dołączyło do legionów poza biurem werbunkowym w Gorlicach - łącznie rodziny z powiatu gorlickiego, a więc i bieckie, oddały minimum 136 swoich synów, mężów i ojców na służbę do legionów polskich.
[od skanu 259]
https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/skan/-/skan/7cc8d6977fa4b13d17d7a84fe9aa0ac4a4a2f7f0d17c3bfa5c510434c554e19c
Trzech ich było
Jan SARNECKI, ur. 05.11.1894 r. w Bieczu, ojciec Marceli, matka Julia z domu Czyż, rodzeństwo Wiktor (1888), Stanisław (1897).
https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/skan/-/skan/2f065c20815738e94b5bb51da2230e3da7de59ce6a63f78a2e4e940a17cbeea7
[źródło: Materiały do historii harcerstwa bieckiego i gorlickiego / zebrał Piotr Matys.]
https://zolnierze-niepodleglosci.pl/%C5%BCo%C5%82nierz/220340/
https://jbc.bj.uj.edu.pl/publication/111652
[źródło: Materiały do historii harcerstwa bieckiego i gorlickiego / zebrał Piotr Matys.]
https://www.digitalniknihovna.cz/dsmo/view/uuid:e28aec90-123b-11df-8473-0013d398622b?page=uuid:eb5d3990-123b-11df-b099-0013d398622b&fulltext=%22kosiba%20Vinzenz%22
https://www.digitalniknihovna.cz/dsmo/view/uuid:839f9090-1a07-11df-9994-0013d398622b?page=uuid:6aeea7b0-01a0-11e7-bff9-005056825209&fulltext=%22kosiba%20Vinzenz%22
https://jbc.bj.uj.edu.pl/publication/111318
https://zolnierze-niepodleglosci.pl/szukaj/?q=kosiba
Od tego momentu jego losy wg dokumentacji dostępnej online pozostają nieznane.
Tadeusz GUMIŃSKI, właściwie Michał Tadeusz Gumiński, ur. 17.10.1896 r. w Bieczu, ojciec Jan, prawdopodobnie kościelny w Bieczu, matka Filipina z d. Potok. Członek drużyny skautowej Zbója Becza od lutego 1913 r.
W żadnym źródle dostępnym mi online nie występuje informacja, że znalazł się w jakiejkolwiek jednostce wojskowej, co jednak nie wyklucza takiej możliwości.
“Kosiba Wincenty - harcerz z Biecza, poległ w Legjonach.”
“Sarnecki Jan - harcerz z Biecza, poległ w Legjonach.”
https://dlibra.biblioteka.tarnow.pl/dlibra/publication/600/edition/561?search=cmVzdWx0cz9hY3Rpb249QWR2YW5jZWRTZWFyY2hBY3Rpb24mdHlwZT0tMyZwPTImdmFsMT1xOmJpZWN6JnNmPURhdGU
“(...) Miasteczko Biecz nawiedzone sześciomiesięczną inwazyą rosyjską jest tak wyczerpane, że tworzenie w niem obecnie nowych Towarzystw humanitarnych - nawet o tak wzniosłych celach jak cele Ligi Kobiet N.K.N .- jest wprost niewykonalne dla braku choćby najskromniejszych funduszów do spełnienia tych celów niezbędnych. Przed niedawnym czasem zawiązał się w miasteczku naszem Komitet dla niesienia pomocy ofiarom wojny i narazie ten tylko w obecnych niezwykle ciężkich warunkach może liczyć na jakie takie poparcie pośród grona tutejszej bardzo nielicznej inteligencyi. Znając miejscowe stosunki dostatecznie,byłam przeto zniewoloną - aczkolwiek z prawdziwą przykrością - zaniechać jakiejkolwiek akcyi zmierzającej do założenia w Bieczu Koła Ligi (...)”. [msz: Liga Kobiet Polskich]
https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/34167100
“(...) pozwalam sobie donieść, że obecnie przynajmniej zwołanie jakiegokolwiek zebrania w Bieczu natrafiłoby na pewne trudności,a choćby i te usunięte zostały, nie można zebraniu takiemu rokować powodzenia. Powody ku temu są niestety liczne. Przedewszystkiem miasteczko nie ocknęło się jeszcze po przeszło sześciomiesięcznej inwazyi wroga, która je doprowadziła do zupełnego prawie zniszczenia. Nadto epidemie jakie się szerzyły przez długi czas i dotąd jeszcze nie wygasły, brak rąk do pracy z powodu nader licznych powoływań pod broń, wreszcie brak dachu nad głową i troska o zaspokojenie najniezbędniejszych potrzeb codziennego życia w bardzo wielu wypadkach, powodują ogólną depressyę, która żadną miarą nie może sprzyjać zamierzonemu przez Szan. Departament zgromadzeniu.(...)"
Jak to więc było z powołaniami do armii austro-węgierskiej? Czy wrócili? A może nie, tak jak trójka skautów? Zginęli, umarli w niewoli? Czy ma kto o nich pamiętać? Rodzina? Nikt?
Z braku dostępu do ksiąg rejestracyjnych pułkowych szukałam informacji w listach strat oraz w wiadomościach o chorych i rannych. Listy czasami niestety zawierają błędy w pisowni nazwisk, miejscowości, a także innych danych, dlatego poniższe dane są wyłącznie naszkicowaniem sytuacji i z pewnością nie są ostateczne i definitywne. Czy to lista kompletna? Niestety nie. Trzeba pamiętać, że nie wszystkie informacje docierały do list,a czasami sam pułk nie wiedział, co stało się z danym żołnierzem. Jednak już i te dane są potwierdzeniem, jak wielu młodych mężczyzn musiało opuścić parafię biecką. Do końca też nie wiadomo ilu z nich nie wróciło, po ilu całkiem zaginął słuch, ilu zmarło będąc w niewoli gdzieś w Rosji, a ilu spoczywa w mogiłach bezimiennych rozsianych od Czech, Galicji po Wołyń, Bukowinę, Austrię, Karyntię i północne Włochy.
Mobilizacją bezpośrednio do c.k. armii objęto w Bieczu, Belnej, Strzeszynie i Korczynie co najmniej 163 osoby. Spośród nich 94 osób było rannych co najmniej raz lub chorych, 43 dostały się do niewoli rosyjskiej i włoskiej (!) a 24 poległo lub zmarło w wyniku ran bądź chorób. Najmłodszy z objętych mobilizacją urodził się w 1899 r., a najstarszy w 1866 r.
Listy strat wymieniają łącznie DWUDZIESTU CZTERECH żołnierzy, których śmierć potwierdziły jednostki wojskowe i których dane były możliwe do odnalezienia.
Czy chodzili do szkoły w Bieczu, a może w Strzeszynie? Z kim się kolegowali?
Czy byli skautami? Czy rodziny przechowują po nich pamiątki?
Kim byli?
Wyrwani ze swoich rodzin i rzuceni w wir wielkiej wojny. Czy byli patriotami ck monarchii? Czy chcieli się bić za cesarza? Czy uważali, że wojaczka to przygoda i okazja do zarobku?
A może wręcz przeciwnie?
Chciałabym żebyśmy myśląc o nich, pomyśleli o jednej rzeczy wspólnie. Ich mogiły są gdzieś w Europie, kilka może być całkiem niedaleko Biecza, może istnieją do dzisiaj i są zadbane, a niektórych może wcale ich już nie ma. Czy zatem okazanie szacunku i troski cmentarzom nie byłoby dobrą formą upamiętnienia i okazania szacunku tym, którzy nie wrócili?
Sporo Bieczan = co najmniej 20
Pamiętacie, że Witold Fusek powiedział “(...) W legionach było sporo Bieczan (...)”. Zastanawiałam się: “sporo”, to znaczy ilu konkretnie? Pewien pogląd daje opracowanie wykonane pod patronatem wspomnianego już Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku przy współpracy z Fundacją Rodziny Józefa Piłsudskiego, w którym można znaleźć 20 legionistów, dla których miejscem przynależności był Biecz.
Rudolf WIŚNIEWSKI, ur. w 1894 r. Ciężkowicach, ojciec Wojciech, przynależny do Biecza, kaflarz. Prawdopodobnie członek drużyny harcerskiej w Bieczu (drużynowy zapisywał najczęściej same nazwiska) od lutego 1913 r. Służył jako plut. w 11. komp. 4. pp III Brygady LP, poległ 24.08.1915 r. pod m. Raśna. Książeczka wojskowa nr 2848.
“(...) Przez całych 18 tygodni walk pod Gorlicami u nas nic się nie zmieniło. Odległość od frontu dzieliła nas na 12 km, to też huk słychać było ciągle, a czasem grzechotanie karabinów, tak, jakby ktoś z dachu na zasuwkę komina sypał bób. W nocy błyskawice nigdy nie zaspały, a nierzadko jasne promienie reflektorów oświetlały ziemię, stratowaną całozimowym przejazdem konnicy rosyjskiej, która rabując siano, słomę, owies, zboże, ziemniaki, zresztą wszystko, co się dało, w Binarowy, w Ołpinach, w Szerzynach, przejeżdżała przez Wapniska, tak, że pozostały doły i koryta po wagonach. (...)”
https://jbc.bj.uj.edu.pl/publication/111276
“(...) Każdy, kto znał dobrze tutejsze stosunki w mieście i okolicy, z przykrością na pierwszy rzut oka zauważyć może, że pięciomiesięczny pobyt Rosyan w Bieczu bardzo ujemnie wpłynął pod względem moralnym zarówno na lud, jak i na dzieci. Duchowieństw o i nauczycielstwo niemało będzie miało trudu, zanim wypleni zły posiew. (...) W gmachu sądowym, w jednej obszernych sal, wybudowali Rosyanie olbrzymi piec piekarski z żelaznym okapem; urządzenie wewnętrzne gmachu, registraturę i akta sądowe — spalono. Rzecz oczywista, że — jak wszędzie — tak i w Bieczu, zniszczono urządzenie wewnętrzne stacyi kolejowej. (...) Między sądem a domami mieszkalnymi, na gruntach szpitalnych, urządzono cmentarzysko dla poległych. Bardzo wielu Rosyan pochowano też na cmentarzach kościelnych i w polu. (...)”
https://jbc.bj.uj.edu.pl/publication/221269
https://jbc.bj.uj.edu.pl/publication/111639
Tylko dlaczego ta niepamięć trwa? Chciałabym, żeby nasi Bieczanie powrócili we wspomnieniach rodzin, w opowieściach przekazywanych przez pokolenia. Może w zdjęciach, pamiątkach.







Komentarze
Prześlij komentarz