Żołnierz w mundurze z zielonymi patkami




Indeksowanie ksiąg zmarłych to nie tylko trudna fizycznie praca, ale zajęcie, które przynosi ocean emocji. Mam swoje sposoby na radzenie sobie z nimi, mam rodzinę i inne zainteresowania, mam też Darka z Było Minęło Jest, który stawia mnie do pionu w trudnych momentach, ale i tak są obrazy i myśli, które ze mną zostają.

Darek Było-Minęło-Jest kiedyś powiedział: "jesteś niemożliwa w tym czytaniu". Pewnie tak jest, bo kiedy coś mnie zaintryguje, wędruję po śladach w przeszłości i chcę wiedzieć więcej. Wciąż nie potrafię potraktować kolejnych wpisów w księdze jak suchych danych.

Gdzie oni są?

59 pułk piechoty z Salzburga, bił się w Karpatach. Sprawdzam coś dla Piotra Gizy i widzę: Landsturm Infanterist Johann Ellmer, a potem "padł na stokach Rotundy, pozostawiony bez pochówku z powodu wycofania się oddziału" i wyobraźnia zaczyna działać. Gdzie ten chłopak jest teraz? W spisie pochowanych go nie ma, więc czy w mogile bezimiennej na cmentarzu na Rotundzie, czy został gdzieś w lasach na stokach góry? Nie wiem, poległ tam 28 marca 1915 r., może w śniegu?


[źródło]

Potem kolejni, Peter Dölerer, Peter Kaltenhauser … zostali bez pochówku na stokach Rotundy, oddział musiał się wycofać.

https://www.familysearch.org/ark:/61903/3:1:3QS7-99V3-7J53?cat=koha%3A664145&i=779&lang=en




[źródło]

Opis za Tiroler Kaiserjäger Regimenten w publikacji Die Tiroler Kaiserjäger im Weltkriege 1914 - 1918, str. 378 i kolejna:

[tłumaczenie google]
"(...) Około południa 1. batalion dotarł do nisko położonej wsi Regetów Niżny i posuwał się naprzód pod rosyjskim ogniem obronnym. Kompanie mozolnie przedzierały się przez głęboki śnieg zboczem Rotundy. Około 100 kroków od wroga natarcie całkowicie ustało. Strome zbocza skalne i nawisy śnieżne uniemożliwiały dalszy postęp. Nasze działa polowe i haubice skierowały ogień na pozycje rosyjskie, ale nie były w stanie ich zmusić do kapitulacji. Pociski eksplodowały w śniegu, nie przynosząc większego efektu. Odłamki pocisków artyleryjskich brzęczały wokół formacji Kaiserjäger niczym brzęczące trzmiele. Ranni musieli pozostać na swoich miejscach, ponieważ nie można było ich przenieść z powrotem przez dno doliny Regetówki w jasnym słońcu, biorąc pod uwagę obecność wroga. 2. Batalion posuwał się w dół zalesionych południowych zboczy wzgórza Banne, w dół doliny i przekroczył strumień tuż na północ od Regetowa. Po drugiej stronie, przez wąwóz, a następnie wspiął się na zalesiony stok w kierunku nagiego szczytu Rotundy. 2. Batalion zatrzymał się jednak również na skraju lasu poniżej szczytu. Pozycję szczytową zajął wyjątkowo zacięty wróg. Co więcej, oprócz głębokiego śniegu, szczeliny wypełnione wodą i obryw skalny gwałtownie zahamowały dalszy natarcie. Cała nadzieja spoczywała teraz na Pięćdziesiątym Dziewiątym Pułku na lewym skrzydle, któremu rozkazano przebić się przez przełęcz na grzbiecie na północ od rzeki Rotunda, a następnie skręcić na południe, by wesprzeć Pierwszy Pułk. Jednak Pięćdziesiąty Dziewiąty Pułk również nie był w stanie pokonać silnie ufortyfikowanego rosyjskiego wzniesienia. Połowa 3. batalionu kapitana Altenburgera, który od poprzedniego dnia rozlokował się na zboczu na południe od Regetowa Niżnego, miała pierwotnie uczestniczyć w ataku na rzekę Rotundę, okrążając ją z prawej strony. Ponieważ jednak 3. pułk, który miał zaatakować Wzgórze Jaworzyńskie, wydawał się być zagrożony przez silne siły wroga gromadzące się w Regetowie Niżnym, kapitan Altenburger otrzymał rozkaz dołączenia do ataku.(...)"

Sytuacja w marcu i kwietniu 1915 r. w okolicy Rotundy opisana na mapach Tiroler Kaiserjäger Regimenten w publikacji Die Tiroler Kaiserjäger im Weltkriege 1914 - 1918
Piotr Giza opublikował kiedyś relację z wędrówki śladem mogił z zapomnianej i jednej z wielu bitew o kolejne wzgórze - historię o Zawadzie i przysiółku Szemberek. Pomyślałam, dlaczego mają być bezimienne? Może da się odszukać wpisy w Sterbe Buch. Może da się, ale znowu zaczęłam czytać …

Dębica, cmentarz wojenny, a obecnie to właściwie kwatera wojskowa, z pochówkami z różnych okresów i różnych wojen. Z okresu 1914-1915 znane tylko jedno nazwisko.

A może od teraz kolejne?

Miejscowość Laas, Tyrol Południowy, obecnie Włochy, znana z wydobycia pięknego białego marmuru, słynnego na cały świat.


[źródło]

Kaspar Gartner, urodzony w 1894 r., szeregowiec z Tiroler Kaiserjäger Regiment 2, zginął od strzału w głowę w dniu 10 maja 1915 r. pod Dębicą, ponad 1200 km od domu rodzinnego. Miał 21 lat. Czy pochowano go tutaj? Nie wiem, wyszukiwarka urzędu wojewódzkiego nie podaje takiego nazwiska.


[źródło]




[na zdjęciu: wizyta Jego Cesarskiej i Królewskiej Wysokości Arcyksięcia Karla Franciszka Józefa w Laas]




[na zdjęciu: uroczystość zaprzysiężenia na placu apelowym TKJ1]
Msza polowa przed wymarszem TKJ2 do Galicji
https://digi.landesbibliothek.at/viewer/!image/AC03021444/49/

Chotyniec, Biecz, Stróżówka, Wysocko, Odrzykoń miejsca, gdzie wiosną 1915 r. 57 pułk piechoty z Tarnowa złożył najwyższą ofiarę. W Galicji Zachodniej mamy cmentarze, listy, karty, dokumenty dostępne w większości online dla każdego.

Na wschód od Jasła nie jest już tak prosto. Szczególnie boli mnie Odrzykoń i okolice, gdzie na pobliskich stokach zginęło tak wielu żołnierzy wszystkich armii a pozostało po nich zaledwie kilka bezimiennych cmentarzy. Niektórzy z nich spoczęli na dziedzińcu zamku Kamieniec…

https://www.facebook.com/photo?fbid=520621934653408&set=a.476839532364982
(zdjęcie będące w zbiorach Wydawnictwa Ruthenus - info za opisem w książce F.K. Latinika pt. “Żołnierz polski pod Gorlicami 1915” wydanej w 2023 r. w 100 rocznicę pierwszego druku).

Szeregowiec Franciszek Zając z Warzyc, zginął “przy ruinach”, do domu miał 18 km.
https://www.familysearch.org/ark:/61903/3:1:3QSQ-G9JY-VD3K?cat=koha%3A664126&i=349&lang=en

Gdzie są teraz? Tam, przy ruinach? A może ekshumowani do Korczyny? A może gdzie indziej? Nie wiem … Mógł być najpierw tutaj:



Słowa gen. F. K. Latinika wpisane pod jednym ze zdjęć z albumu fotografii podarowanego miastu Gorlice:

“Po południu po zdobyciu wzgórz na wschód od ruin zamku Odrzykonia, gdzie przez noc z 8 na 9-go maja ze wszech stron przez Rosjan osaczony 57-my p.p. pod wodzą płk. Pöschka dzielnie się trzymał - ratowali się Rosjanie ucieczką w kierunku północno-wschodnim. Podczas gdy oddziały pościgowe i ubezpieczające zajmowały przedpole wsi Czarnorzeki - gromadziły się ze wszech stron nadchodzące oddziały 23-ciej brygady przy karczmie w Czarnorzekach o godz. 15-tej min. 25.”
(cytat za opisem w książce F.K. Latinika pt. “Żołnierz polski pod Gorlicami 1915” wydanej w 2023 r. w 100 rocznicę pierwszego druku).

Jest takie miejsce, nazywa się Mrzli Vrh (dzisiaj Słowenia), było fragmentem frontu Isonzo.
https://www.thewalkofpeace.com/locations/mrzli-vrh/



[źródło]

Trzeci batalion tarnowskiego pułku piechoty (IR 57) uczestniczył tam w walkach w styczniu 1916 r., zostali pochowani gdzieś tam, w górach, 1000 km od domu.



[źródło]
Od początku wojny do września 1915 r. wg Sterbebuch pułk piechoty nr 56 stracił ok. 1660 żołnierzy - dane te są z pewnością niepełne. W samej Galicji “zostało” prawie 960 żołnierzy. Pawłosiów, Wietlin, Łużna, Święcany - to miejsca, gdzie poległo ich najwięcej. IR 56 uczestniczył także w potyczkach w Beskidzie, m.in. na stokach Magury Małastowskiej. Kiedy przeczytałam wpis o pierwszym żołnierzu, który poległ w Przysłupiu, w mojej głowie zaczęły natychmiast przesuwać się obrazy zimy w Beskidzie, Magura i jej stoki. Zimno, niebezpiecznie. Musiałam na chwilę odłożyć pracę …
Tadeusz (von) Michalski z Wieliczki, chorąży rezerwy, zginął tuż po nowym roku, 3 stycznia 1915 r.



Tego samego dnia poległo 19 żołnierzy IR56, zginął także Michał Kręcichwost z Ujsoł w powiecie żywieckim, szeregowiec Landsturmu. W księdze zmarłych odnotowano, że został pochowany dopiero 11 kwietnia 1915 r., tj. po 98 dniach … może tak długo zalegał śnieg, a może dopiero wtedy porządkowano pole walki… Dzisiaj żołnierz Michał Kręcichwost spoczywa na cmentarzu nr 59, w Przysłupiu, razem z towarzyszami ze swojego pułku.
https://www.familysearch.org/ark:/61903/3:1:3QS7-L9V3-Q25T?cat=koha%3A664117&i=512&lang=en

Bóg katolicki - Bóg prawosławny

9 i 18 marca 1915 r. w Stróżówce, Mszance i Gorlicach w dwóch większych potyczkach zginęło ok. 50 żołnierzy z pułków nr 56 i 57, i kolejnych minimum 20 z pułku IR 20 (jestem w trakcie indeksowania). W Sterbebuch odnotowano, że wszyscy zostali pochowani 4 kwietnia 1915 r. Najpierw nie mogłam zrozumieć, z jakiego powodu - czy na tym odcinku wydarzyło się jakieś małe przesunięcie linii frontu? Ale nie, wyjaśnienie jest dużo prostsze, to były Święta Wielkiej Nocy, pochówki odbyły się w czasie świątecznego zawieszenia broni.

“Honor klasowy”

I na koniec najsmutniejsze co można spotkać w księgach zmarłych - ludzie, którzy sami odebrali sobie życie. Zaczynając indeksowanie nie spodziewałam się takich wpisów, sama nie wiem dlaczego. Z opisów wiedziałam, że takie sytuacje się zdarzały, zarówno w służbie w czasie pokoju, jak również w czasie wojny. Interesujący w swojej wymowie fragment z książki gen. Hermanna von François pt. “Gorlice 1915”, w której pisze na str. 77 i 78

[msz: fragment napisany tuż po zdobyciu góry Wilczak i odejściu Rosjan na wschód od Biecza, tłumaczenie za translatorem google]:

"Podczas przejazdu przez pole bitwy widziałem pułki 268, 267, 269, a później 271 i 270. Wszędzie panowała doskonała postawa i morale, pomimo znacznego wysiłku ostatnich trzech dni walk. Natknąłem się na generała von Stockena pod ostrzałem wroga na wschodnim krańcu Wilczaka i widziałem, jak major Richter I. z 269. pułku był niesiony z powrotem ranny. Widziałem również, jak podpułkownik Vorberg relacjonował szczegóły wzorowego zachowania oficerów i żołnierzy, ale doniósł również, że młody porucznik z jego pułku popełnił samobójstwo przed apelem. To osobliwe zjawisko, które ma podłoże psychologiczne, choć pozornie sprzeczne z poświęceniem i zaangażowaniem w walkę, samobójstwo nie było rzadkością na wojnie i można je wytłumaczyć jedynie całkowitym załamaniem nerwowym. Najczęściej to mężczyźni o najgłębszym poczuciu honoru i obowiązku odbierali sobie życie, obawiając się, że ich odwaga nie wystarczy już do wykazania się wzorową postawą w walce, jakiej wymagał szacunek do samego siebie i honor klasowy. <<Lepiej umrzeć niż ponieść klęskę przed wrogiem>>. Kto mógłby potępić ludzi, którzy tak myśleli?! Ludzie o silnych nerwach, którzy walczyli z życiem z innych powodów, szukali śmierci na polu bitwy."
https://www.digitalniknihovna.cz/dsmo/uuid/uuid:fc711c48-fa20-11ea-96b6-001b63bd97ba

Tak napisał wysoki oficer o innym członku kadry oficerskiej, a co by powiedział o zwykłym żołnierzu, zmagającym się z trudami wojny?
W pułkowych księgach zmarłych napotkałam sytuacje, wprost określone, jako samobójstwo, ale występowały też przypadki śmierci w czasie czyszczenia broni. A czy żołnierze świadomie wystawiali się pod ogień wroga? Tego nie wiem, ale umęczeni sytuacją na froncie, niepewnością losu i bez wielkiej nadziei na zmianę mogli poddać się takim myślom.



[opis do zdjęcia: dwóch ciężko rannych w dywizyjnej stacji sanitarnej pod Görz, z lekarzami i sanitariuszami, źródło]
https://digital.onb.ac.at/rep/osd/?11241E28

Spojrzałam dzisiaj na moją tabelę z wpisami i dobitnie sobie uświadomiłam, że właściwie gdziekolwiek byśmy nie byli istnieje duża szansa, że ktoś kiedyś poległ w blisko nas. Chłopcy z Galicji ginęli tutaj, w domu, czasem bardzo blisko domu. Inni przyszli z daleka i zostali na naszych cmentarzach, w lasach i polach. I to nie był ich wybór ani nie była to ich wojna, ale teraz to są nasi zmarli …

Źródło zdjęcia ilustracyjnego:  https://digital.onb.ac.at/rep/osd/?11241CA9
Opis do zdjęcia za Österreichische Nationalbibliothek
Legenda: Nieznany żołnierz piechoty w mundurze z zielonymi wyłogami, zmarł 15 sierpnia 1916 r. w szpitalu polowym dywizji piechoty na skutek rany postrzałowej głowy. Przybliżony wiek żołnierza piechoty: 20 lat.
Uwagi: Zmarł 15 sierpnia 1916 r. w szpitalu polowym dywizji piechoty na skutek postrzału w głowę. Prawdopodobnie Dornberk. Fotograf należący do 16. korpusu.

Komentarze

Popularne posty