Ten trzeci
[źródło]
Kiedy zaczynałam moją przygodę z cmentarnictwem, temat pierwszej wojny światowej był dla mnie dosyć nowy musiałam zacząć od nauki. Czytałam i przeglądałam książki, zdjęcia i mapy, różne archiwa, głównie austriackie i niemieckie. Darek dość szybko miał dość moich "odkryć" i zażądał, żebym w końcu czytała mniej 😎 No i nie posłuchałam.
Tak trafiłam na książkę pt. "Unsere Soldaten" pod red. ppłk. Aloisa Velze, w której zainteresowały mnie przede wszystkim zdjęcia. Jednak to jedno uderzyło mnie prosto w serce.
Zdjęcie przedstawia dwóch klęczących żołnierzy, a nad nimi pochyla się kapelan wojskowy, prawdopodobnie słucha spowiedzi. W tle na słomie (sianie?) leży postać, zmarły lub chory trzeci żołnierz. Zdjęcie zrobiono na wsi, w pełnym słońcu, widać nawet padający na ziemię cień fotografa. Podpis mówi: "Kapelan wojskowy udziela rozgrzeszenia chorym na cholerę w Drostowicach niedaleko Przemyśla."
Spokojna scena można by powiedzieć, nie ma tam szturmu, wybuchów, bagnetów i armat. A jednak nie... Zdjęcie jest naładowane emocjami, które tak silnie we mnie uderzyły, że nie mogłam o nim zapomnieć. Na tym jednak nie koniec, bo w głowie pojawiło się wspomnienie innego zdjęcia, które bardzo mocno kojarzyło mi się właśnie z tym... tylko które to było, gdzie ja je widziałam...
Na tropie
Zaczęłam przeszukiwać internet, szukając siostrzanych ujęć lub informacji na temat fotografa. Zamiast znaleźć to, co mnie interesowało, dowiedziałam zupełnie czegoś innego.
Otóż zdjęcie przedstawiające ciężko chorych żołnierzy pełniło także funkcję kartki pocztowej z opisem: "Kapelan polowy spowiada żołnierzy we wsi Drostowice koło Przemyśla."
Kartka wygląda zupełnie zwyczajnie, istotnym elementem staje się opaska z czerwonym krzyżem i stuła, na której powtarza się znak krzyża. Scena spokojna, oddająca zaangażowanie i wiarę żołnierzy oraz chęć niesienia pomocy i opieki duchowej przez kapelana. Doskonale nadawała się do pełnienia funkcji propagandowej, dlatego zapewne pojawiła się w co najmniej dwóch wersjach językowych: po niemiecku i po czesku.
Pojawia się jednak jedno zasadnicze pytanie: co się stało z trzecim żołnierzem?
Jest, dalej w tym samym miejscu, zamieniony przez retusz w kupkę nieokreślonych pakunków lub szmat.
Zdjęcie to pojawia się także w nieco innej wersji edytorskiej, jednak w dalszym ciągu trzeci żołnierz jest zamaskowanym retuszem.
Potem znalazłam kolejną kopię, tym razem w Österreichische Staatsarchiv razem z szerokim planem i informacją, o jednostce, która zatrzymała się przy gospodarstwie,
Wszystkie te odkrycia zamiast mnie zaciekawić i uspokoić, to mnie jeszcze bardziej sfrustrowały. No przecież podobne zdjęcie z kapelanem wojskowym już widziałam, ale wszystko co znalazłam, to nie było to...
Aż przyszło olśnienie, że przecież to było w jakiejś książce, którą mam w domu.
Ten trzeci
Kiedyś na początku Darek mi doradził, że warto mieć książkę Agnieszki Partridge pt. "Otwórzcie bramy pamięci". Miał oczywiście rację, treść i zdjęcia zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Wśród wielu fotografii było jedno niepozorne zdjęcie podpisane: "Rosyjscy żołnierze w wiosce galicyjskiej".
Niestety nie dotarłam do źródła, z którego skorzystała autorka, dlatego publikuję fragment z jej książki. Reprodukcja nie jest najlepszej jakości, ale moim zdaniem przedstawia wciąż to samo miejsce i te same osoby. Tylko tutaj widzimy trzeciego żołnierza w bezpośrednim kontakcie z kapelanem.
I znowu to samo: zobaczyłam zdjęcie i nie mogłam przestać myśleć, co tam się wydarzyło. Czy ten trzeci chłopak przeżył? Czy dwaj pozostali przetrwali chorobę? Czy chorowali w tej wsi, a kapelan przybył wraz z jednostką haubic i skorzystali z jego pomocy? Co tam się wydarzyło?
A może faktycznie czekał ich udział w szturmie?











Komentarze
Prześlij komentarz