Alfabet biecki - cz. 6


[zdjęcie z archiwum rodziny Pabiszów, udostępniła Anna Szurek-Pabisz, na zdjęciu Andrzej Pabisz]

 

Ten artykuł będzie nietypowy, przede wszystkim dlatego, że będzie bardzo osobisty. Nie sądziłam, że gromadzenie wspomnień i danych genealogicznych o innych i dla innych, uderzy we mnie samą. 

Zostawiłam okres drugiej wojny światowej innym, bo wydawało mi się, że ta pierwsza jest zdecydowanie bardziej zapomniana, a ludzie biorący w niej udział - przeźroczyści. 

Bardzo się myliłam … Obie wojny są ze sobą splecione, jedna wynikła z drugiej i obie mocno wpłynęły na małą społeczność Biecza. Pierwsza przeszła trochę jak huragan i po 9 miesiącach życie wróciło praktycznie na poprzednie tory. Druga wojna światowa była znacznie gorsza. Wprawdzie nie było tu gorącego frontu, takiego jak w czasie bitwy gorlickiej, ale za to walka o przetrwanie i lepszy los dla siebie czasami była ważniejsza niż los sąsiadów. 

Historię Żydów z Biecza stopniowo i systematycznie rozlicza Krzysztof Przybyłowicz, który wziął na siebie ten trudny i bolesny dla wszystkich temat. Moja kuzynka, Jadzia Wędrychowicz z Przedmieścia, nieustannie bierze udział w akcjach edukacyjnych dla dzieci i młodzieży, pokazując, jak ważne jest bycie dobrym człowiekiem pomimo trudnych czasów - tak jak dobrym człowiekiem był jej pradziadek a mój wujek - Józef Pruchniewicz i jego żona Maria z Szarłowiczów, Sprawiedliwi wśród Narodów Świata.

Obok społeczności żydowskiej także pozostali mieszkańcy Biecza cierpieli w czasie drugiej wojny światowej. Chyba nie znajdzie się rodzina, która wcale nie odczuła jej skutków. 

W tym jednym wpisie zobaczycie jak nasze losy plotą się ze sobą przez cały czas …

O Andrzeju Pabiszu po raz pierwszy wspomniał Zbyszek Róż, który interesował się moimi artykułami o żołnierzach z Biecza walczących w czasie 1-szej wojny światowej. Wspólnie z nim i Anną Szurek-Pabisz ustaliliśmy, że historię Andrzeja, żołnierza i jeńca wojennego, opowiemy w jednym z tekstów.


[zdjęcie z archiwum rodziny Pabiszów, udostępniła Anna Szurek-Pabisz, na zdjęciu Andrzej Pabisz z żoną Anielą]


Andrzej Pabisz, ur. w dniu 22.10.1882 r., zm. 17.04.1958 r. w Strzeszynie, syn Wincentego i Antoniny z domu Wilczkowicz. W 1909 r. ożenił się z Anielą z domu Tajak. 

Za Anną Szurek-Pabisz:

"(...) Miał trzech synów: Jan (mój dziadek), Justyn, a najmłodszy to Franciszek. Pradziadek Andrzej zajmował się trochę stolarką, podobnie jak i później jego synowie. Wiem, że Justyn robił nawet meble np. kredensy kuchenne. Są jeszcze stare prawidła do butów, ale nie wiem niestety, czy robili prawidła, czy może szyli buty. (...)”

Nie jest znana dokładna data, kiedy Andrzej Pabisz został zmobilizowany. Jako strzelec został wcielony do 32 Pułku Strzelców z Nowego Sącza (SchR32), 6 kompania. W momencie poboru Andrzej Pabisz miał nieco ponad 30 lat, zostawiał w domu żonę z trójką małych dzieci: Justyn (1910), Jan (1912) i Franciszek (1915). 

Z czym mierzyła się osamotniona Aniela, pozostająca na gospodarstwie z małymi dziećmi? Obok codziennych kłopotów doszły nowe, związane z brakiem wsparcia męża i ojca, mogła wprawdzie liczyć na pomoc rodziny, ale to nigdy nie jest to samo. A jak się czuł Andrzej? Możemy tylko zgadywać, codziennie narażał swoje życie, walcząc nie tylko z wrogiem rosyjskim, ale również z brudem, wszami, chorobami, głodem, zmęczeniem i brakiem nadziei.

Przed czerwcem 1917 r. dostał się do niewoli rosyjskiej i został wywieziony w nieznanym kierunku, w głąb Rosji. 

[źródło]


Z niewoli rosyjskiej powrócił kilka lat po zakończeniu wojny. Oto jak Rodzina Pabiszów zachowała wspomnienia przekazane przez Andrzeja, które cytuję za Anną Szurek-Pabisz:

“(...) Andrzej, jak wrócił z Syberii, czy jak u nas mówił Tato - ze wschodu - to opowiadał, że pracował tam jako szewc. Dostawali płaty skóry i robili buty dla żołnierzy. Trzeba było bardzo pilnować swoich skór, bo wzajemnie sobie je podkradali. Czym więcej butów, tym więcej chleba. Buty były przeliczane na kromki. Gdy powrócił to mówiono, że Franek [msz: najmłodszy syn] miał 10 lat i go w ogóle nie znał. Mówi się, że Andrzej należał do osób małomównych trzymających dyscyplinę. (...)”

Wydawało się, że po wojnie życie się ustabilizowało. Nikomu się nie przelewało, ani urzędnikom na państwowych posadach, ani pracownikom w raczkującym przemyśle, ani rolnikom walczącym z mało urodzajną ziemią na Pogórzu. Dzieci rosły, chłopcy od Andrzeja Pabisza pracowali u ojca w stolarni, poznawali fach. 


1939 r., w lipcu mój dziadek Tadeusz Cetnarowicz żeni się z moją babcią Marią. Babcia rezygnuje z posady służącej, dziadek pracuje, planują wspólne życie. Babcia Zuzia właśnie skończyła szkołę, bracia chcą się edukować, a i ona myśli co dalej … Furmani z Przedmieścia szukają zleceń, Wędrychowicze, Pruchniewicze, Cetnarowicze, wożą towary dla kupców, cegłę z cegielni, czasem coś dla Parafii, a czasem dla Klasztoru. Życie płynie zwyczajnie …

Do czasu … 

Okupacja, aresztowania, roboty przymusowe, getto, Auschwitz … To są hasła, które wszyscy znamy ze szkoły, ale rzadko kto odnosi je do siebie. 

3,5 roku okupacji i terroru, czasem głośnego, czasem cichego. W Bieczu przesiedleńcy z Jasła, z Łodzi, ze Lwowa … Trudna sytuacja pod każdym względem, żywnościowa, higieniczna, międzyludzka … 

Anna Szurek-Pabisz:

“(...) Ciekawa, a w zasadzie smutna jest historia jego najmłodszego syna Andrzeja Pabisza - Franciszka, który miał opinię dobrego młodego człowieka, o pogodnym wesołym usposobieniu. Urodził się w styczniu 1915 roku, a zginął tragicznie 1 czerwca 1943 roku nieopodal domu. Wraz z nim zginęło trzech młodych mężczyzn, wszyscy od kul wycelowanych do nich od granatowej policji. Prawdopodobnie, taki był przekaz u mnie w rodzinie, tak też mówił mój tata, że sąsiadka doniosła na młodych ludzi, którzy często spotykali się w stolarni, że biorą udział w konspiracji. Nie trzeba było długo czekać, jak ich dopadli. 

[zdjęcie z archiwum rodziny Pabiszów, udostępniła Anna Szurek-Pabisz, na zdjęciu Franciszek Pabisz]


Franciszek próbował uciekać, ale dostał nie wiem czy dobrze odczytuję w zapisanej księdze parafialnej, że było aż 9 kul. Bardzo smutne. Z przekazów rodzinnych wiem, że kazano go zakopać pod lasem. Miałoby to sens, gdyż w akcie zgonu widzę, że koledzy byli pochowani w tym samym dniu, a Franciszek na trzeci dzień. (...)”

Co się stało? Franciszek ze znajomymi spotykali się wieczorami pogadać, pograć w karty, pośmiać się. Młodzi … Komuś to się nie podobało, dlaczego? Strach, zazdrość, może głupia przekora lub źle rozumiana lojalność wobec władz. Tego dzisiaj nie zgadniemy.

Razem z Franciszkiem Pabiszem (28 lat) giną:

Ludwik Leśko (31 lat) i Stanisław Leśko (19 lat) - bracia
Franciszek Liana (48 lat)
Maria Rybczyk (49 lat)

Przy każdej osobie proboszcz odnotowuje: “Zginął/zginęła tragicznie od kul”.

Pani Ania opowiada tę historię, a mi przed oczami staje fragment księgi zgonów, na który natrafiłam kilka miesięcy temu i którego nikt nie potrafił mi wyjaśnić do końca. Co wydarzyło się w Strzeszynie, czy to była egzekucja? Dlaczego zginęło 5 osób? Wtedy nie rozszyfrowałam tej zagadki …

[zdjęcie z archiwum rodziny Pabiszów, udostępniła Anna Szurek-Pabisz, na zdjęciu Franciszek Pabisz]


Anna Szurek-Pabisz:

“(...) Te zdjęcia, przedstawiające młodego Franciszka, przetrzymywała u siebie Pani Brudnik (nie wiem jak miała na imię), która była we Franku zakochana, a nawet byli narzeczonymi. Potem wyszła za mąż i pod koniec życia przekazała zdjęcia mojemu Tacie. 

Franciszek wraz z kolegami pochowani są w bezimiennym grobie, tam gdzie są moi dziadkowie. Pani Brudnikowa, a po mężu Pyznar, zawsze przynosiła tam kwiaty i zapalała znicze. Miłość, młode życie przerwane przez zazdrość, czy złośliwości sąsiadki. (...)”


[zdjęcie z archiwum rodziny Pabiszów, udostępniła Anna Szurek-Pabisz, na zdjęciu po prawej, z kapeluszem, Franciszek Pabisz]


Te kilka zdań wprawia mnie w osłupienie … 

Młodziutka, 19 letnia dziewczyna, zakochana po uszy, której narzeczony ginie w tak straszny sposób … 

To była moja babcia …

Zimą 1944 r. na rewizję do domu Józefa Liany, brata mojej prababci Antoniny, wpada niemiecki patrol. Znowu donos, tym razem, że Józef “komuś” pomaga. Józef umiera “niewinnie zastrzelony”, jak notuje proboszcz w księdze zgonów. 

W styczniu 1945 r. kończy się koszmar niemieckiej okupacji, zaczyna się inna rzeczywistość, trzeba jakoś żyć dalej …


[zdjęcie z archiwum rodziny Pyznarów, na zdjęciu Zuzanna i Ludwik Pyznar]


Jan Pyznar, ur. w 1882 r. w Strzeszynie. Był plutonowym rezerwy w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20), 1 kompania zapasowa. Przed styczniem 1916 r. trafił do niewoli rosyjskiej i jako ranny przebywał w szpitalu ewakuacyjnym nr 29 we Włodzimierzu, w Rosji. Po wojnie powrócił z niewoli. Pozostaje otwarte pytanie, kim był Jan Pyznar, ponieważ w 1882 r. urodziło się dwóch chłopców:

  • w dniu 19.02.1882 r., syn Hilarego i Weroniki z domu Tajak - wujek mojej prababci Antoniny
  • w dniu 24.05.1882 r., syn Wojciecha i Marty z domu Haberek


[źródło]


W mojej części rodziny nie zachowała się pamięć o losach Jana w czasie 1-szej wojny światowej. Wiadomo, że zmarł z przyczyn naturalnych w 1943 r. 


Józef Pyznar, ur. 22.11.1879 r. w Strzeszynie, syn Hilarego i Weroniki z domu Tajak, wujek mojej prababci Antoniny. 

[źródło]


Był szeregowcem w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20), 11 kompania. Przed lutym 1917 r. został ranny.

[źródło]


Kiedy został zmobilizowany był już żonaty i miał kilkoro dzieci. Najwyraźniej obrażenia, jakie odniósł na wojnie były na tyle poważne, że wrócił do domu latem 1917 r.


Franciszek Ostałecki, ur. w 1873, przypisany do Biecza. Był szeregowcem w Eisenbahn Sicherung Abteilung w Kamionce Wielkiej, co można przetłumaczyć jako kolejowy oddział bezpieczeństwa. Przed majem 1915 r. chorował i przebywał na punkcie obserwacji chorych w Suchej.

[źródło]


Józef Pabisz, ur. w 1891 r. w Strzeszynie. Był szeregowcem rezerwy w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20), 6 kompania. Przed grudniem 1917 r. został pojmany do niewoli rosyjskiej i wywieziony do miejscowości Wjasniki, ówczesna gubernia Włodzimierz w Rosji - do domu miał ponad 1700 km. 

[źródło]


W tym czasie w Strzeszynie urodziło się dwóch chłopców o tym imieniu i nazwisku:

  • 15.02.1891 syn Adama i Anny z domu Gryboś 
  • 26.12.1891 syn Leona i Anny z domu Haberek

Być może rodzina rozpozna, którego z nich dotyczy ta notatka. 


Jan Pająk, ur. w 1895 r., przypisany do Strzeszyna. Był kapralem w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20), kompania karabinów maszynowych nr 1 (MGA I). Został ranny przed lutym 1917 r.

[źródło]


Franciszek Pancerz, ur. w 1893 r., przypisany do Biecza. Był szeregowcem w 31 Pułku Piechoty Obrony Krajowej z Cieszyna (LIR31), 13 kompania. Był ranny przed czerwcem 1915 r.

[źródło]


Józef Pawlik, ur. w dniu 23.01.1882 r. w Bieczu na Korczynie, syn Walentego i Katarzyny z domu Mleczak. Był rezerwistą zapasowym w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20), 4 kompania zapasowa. Przed styczniem 1916 r. dostał się do niewoli rosyjskiej, został wywieziony do Omska, prawie 4000 km od domu.

[źródło]


Michał Pawlik, ur. w 1895 r., przypisany do Biecza, Korczyny. Był strzelcem w 32 Pułku Strzelców z Nowego Sącza (SchR32), 11 kompania. Przed czerwcem 1917 r. trafił do rosyjskiej niewoli i został wywieziony do miejscowości Spassk-Riazański w ówczesnej guberni Riazań - ponad 1600 km od domu rodzinnego. 

[źródło]


Jan Pietrusza, ur. dnia 29.11.1891 r. w Bieczu, syn Ruperta i Marianny z domu Mleczak. 

[źródło]


Był szeregowcem rezerwy w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20), 13 kompania. Przed grudniem 1917 r. trafił do niewoli włoskiej i przebywał w miejscowości Asinara - trudno powiedzieć obecnie której - jednak było to z pewnością ok. 1300 km od domu.

[źródło]

Po wojnie wrócił w rodzinne strony, zmarł w 1968 r.


Michał Pilch, ur. w dniu 18.09.1888 r. w Bieczu, syn Jana i Katarzyny z domu Ludwin. 

[źródło]


Był kanonierem w 5 Pułku Haubic Polowych (FHR5). Przed wrześniem 1916 r. został ranny.

[źródło]


Antoni Pyzik, ur. w 1885 r., przypisany do Biecza. Był szeregowcem w 9 Pułku Piechoty (m.in. Jarosław, Przemyśl - IR9), 1 kompania zapasowa. Przed lipcem 1915 r. został ranny w oba uda i przebywał w szpitalu rezerwowym w Trencsén (obecnie Trenczyn w zachodnie Słowacji).

[źródło]


Dominik Pyznar, ur. 17.07.1884 r. w Strzeszynie, syn Wojciecha i Marty z domu Haberek. Był szeregowcem zapasowym/rezerwowym w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20), 1 kompania zapasowa. Przed kwietniem 1915 r. znalazł się w niewoli rosyjskiej i jako ranny jeniec przebywał w szpitalu ewakuacyjnym nr 32 w Niżnym Nowgorodzie w Rosji.

[źródło]


Powrócił do kraju jako inwalida wojenny - poinformowano o tym w maju 1917 r. 

[źródło]


Franciszek Pyznar, ur. w 1895 r., przynależny do Strzeszyna. Był szeregowcem w 30 Batalionie Pospolitego Ruszenia (LstB 30), do którego trafił z 32 Pułku Piechoty Obrony Krajowej z Nowego Sącza (LIR32). Przed lipcem 1916 r. został ranny.

[źródło]


Wojciech Raksa, ur. 30.12.1879 r. w Bieczu na Przedmieściu, syn Andrzeja i Magdaleny z domu Skubel. 

[źródło]


Był szeregowcem w 32 Pułku Piechoty Obrony Krajowej z Nowego Sącza (LIR32), 12 kompania. Przed grudniem 1915 r. został wzięty do niewoli rosyjskiej i wywieziony do Omska, prawie 4000 km od rodzinnego domu.

[źródło]


Franciszek Rępalski, ur. 23.05.1880 r. w Bieczu na Przedmieściu, syn Jana i Moniki z domu Wojnar. 

[źródło]


Był starszym szeregowcem w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20), 3 kompania. Przed październikiem 1914 r. otrzymał postrzał w prawą stronę klatki piersiowej i w związku z tym przebywał w domu dla rekonwalescentów w Wiedniu, okręg IV.

[źródło]


Wojciech Róż, ur. 01.04.1893 r. w Strzeszynie, syn Józefa i Anny z domu Guzik. Był dowódcą patrolu tytularnym unterjegrem (kapralem) w 13 Pułku Strzelców Polnych (FJB13, m.in. z Krakowa i Bielska), kompania karabinów maszynowych. Po raz pierwszy został ranny przed majem 1915 r.

[źródło]


Po raz kolejny był ranny przed grudniem 1916 r.

[źródło]


Antoni Róż, ur. 04.12.1892 r., syn Piusa i Elżbiety z domu Pabisz. Był szeregowcem w 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza (IR20). Przed grudniem 1917 r. został wzięty do niewoli i zesłany do obozu w Berezowce, obecnie w Buriacji, oddalonego od rodzinnej miejscowości o ok. 5000 km.

[źródło]


Dlaczego to wszystko?

Anna Szurek-Pabisz:

“(...) Postanowiłam opisać historię Franciszka, tak z mojej perspektywy, ze strony osoby, która od dziecka słyszała historie, których było zapewne wiele, ale ta dotyczyła mojego wujka, stryjka mojego taty. U mnie w domu do dziś używa się tego zwrotu. 

Dzięki mojemu Tacie, ta pamięć i u mnie przetrwała. Szkoda, że nie miałam możliwość o to wszystko zapytać mojego dziadka Jana, ale miałam dwanaście lat jak zmarł. 

Cieszę się, że mój Tato przekazał nam wiele wiadomości,
pamięć o tych co odchodzą jest ważna,
to oni, tak jak i my tworzymy historię. 

Pamięć, choćby ta historia , parę faktów może mało znaczących dla obecnego świata,
ale może warto przechowywać to wszystko dla przyszłych pokoleń. “



  

    






Komentarze

Popularne posty