Wspomnienie
"A proszę Cię, droga Żono, nie zapominaj o mnie, tylko proś Pana Jezusa za mną, żebym mógł wszystko przezwyciężyć i do domu się wrócić. Ażeby się wojna jak najprędzej skończyła. [*]
[*] "Bo wiesz jaka straszna droga przede mną: listy z wielkiej wojny", opracowanie i komentarz Danuta Kądziołka.
Ostatnie 6 miesięcy spędziłam w "towarzystwie" żołnierzy, synów i mężów, którzy zostali powołani z Biecza i okolicy na wielką wojnę. Zostawiając rodzinę, wyszli w nieznane, a im później szli, tym większe przerażenie wszystkim towarzyszyło. Mimo wszechogarniającej propagandy, braku rzetelnej informacji i ograniczeniom nakładanym na korespondencję żołnierzy z domem, to rodziny dowiadywały się, kto już zginął, kto zaginął bez wieści, a kto znalazł się w niewoli. I że te wszystkie zwycięstwa nie przybliżają nikogo zakończenia wojny...
Mijały kolejne święta, a na niektórych odcinkach frontu sytuacja się nie zmieniała... Było może cieplej i mniej wilgotno, może bardziej niebieskie niebo i więcej budzącej się do życia przyrody, tylko co z tego, kiedy dla nich nadzieja na zmianę często już umarła?
Święta Wielkiej Nocy są dla chrześcijan szczególne, przeżywane w skupieniu, ale też radości, w zadumie nad cierpieniem i nadziei na życie po śmierci.
W czasie wielkiej wojny niewielu żołnierzy miało szansę świętować, przeważnie przebywali na wyznaczonych odcinkach i co najwyżej wspólnie z kolegami mogli złożyć sobie życzenia. Bajkowe scenki z pocztówek czy pamiątkowe zdjęcia rzadko dotyczyły zwykłego żołnierza.
Ciesząc się tym czasem pomyślmy o tych, którym tę możliwość odebrano.
Co najmniej 40 Bieczanom nie było dane powrócić do domów, nie dane było przeżywać kolejnych świąt w otoczeniu bliskich, a ich groby rozsiane są od Czech po Rosję i od Polski po Włochy.
Najbliżej Biecza został pochowany Wojciech Róż, który zmarł z powodu grypy w Gliniku Mariampolskim, będąc najprawdopodobniej pod opieką rodziny. Niestety nie dotarłam do informacji, czy jego mogiła lub grób rodzinny przetrwały.
Blisko Biecza leży także Ludwik Żegleń, który został pochowany w Golance. Niedawno wyremontowany cmentarz zachęca do odwiedzin. Żywy Ludwik pewnie wolałby poczęstować swoich gości czymś na rozweselenie i śmiałby się, że ktoś przynosi mu kwiaty, bo to takie "babskie sprawy". Potrzebne czy nie, ważna jest pamięć...
W Tarnowie można spotkać się z Janem Wójcikiewiczem, który zmarł w 1917 r. w tamtejszym szpitalu wojskowym z powodu zapalenia płuc.
Jan Wójcikiewicz został pochowany na cmentarzu nr 200, przy ul. Łukasiewicza. Spoczywa w mogile nr 225.
Czy obcy na naszej ziemi?
Pewnie niektórzy powiedzieliby, że zajmowanie się cmentarzami 1-szo wojennymi jest niepotrzebne, bo przecież leżą na nich "obcy", "najeźdźcy", "zaborcy", "Niemcy". Nie będę się rozpisywać na temat specyfiki armii z tamtych czasów, ani na temat tego jak kształtowała się "świadomość narodowa", ani nawet na temat tego ilu Niemców jest pochowanych w Bieczu.
Podam tylko 3 nazwiska, 3 osoby, dla których warto odwiedzić bieckie cmentarze wojenne:
- Cmentarz nr 105, Harta, przy kapliczce, w mogile nr 18 jest pochowany Antoni Strugała ze Swoszowej, oddalonej zaledwie o ok. 17 km od cmentarza. Urodził się w 1892 r., w momencie śmierci był kawalerem.
- Cmentarz nr 106, przy Farze, w mogile nr 59 jest pochowany Michał Fugiel z Rożnowic. Urodził się w 1887 r., w momencie śmierci był kawalerem.
- Cmentarz nr 109, przy parku, w mogile zbiorowej nr 90 jest pochowany Franciszek Czarny z Osobnicy, odległej zaledwie o ok. 15 km od cmentarza. Urodził się w 1895 r., w momencie śmierci był kawalerem.
Niestety ustalenie tak dokładnego miejsca pochówku dla większości poległych nie jest możliwe. Przyczyny są różne, a najczęstsza jest prozaiczna: upływ czasu i brak opieki spowodowały, że dawne cmentarze zaniknęły, zamieniły się w cmentarze cywilne, pochłonęła je przyroda lub wręcz przeciwnie - cywilizacja.
Dawna Galicja Zachodnia z jej zespołem cmentarzy na tym tle wypada wyjątkowo. Z jednej strony cmentarze są wymagającymi pod względem opieki obiektami, niektórym kojarzą się wręcz źle, inni traktują je jak wysypisko śmieci.
Z drugiej jednak strony istniejące blisko nas cmentarze i mogiły są takim miejscem, gdzie w ciszy i spokoju można wspomnieć tych, których odnalezienie nie jest już możliwe.
Powodzenie moje jak zwykle na wojnie
Na razie naliczyłam prawie 220 żołnierzy, którzy uczestniczyli w 1-szej wojnie światowej, a pochodzili z Biecza.
Z tego 40 poległo lub zmarło w wyniku ran i chorób. Tylko kilku z nich jest pochowanych niedaleko rodzinnego domu.
Czy któraś rodzina miała możliwość odwiedzenia syna i/lub męża?
Czy my możemy to zrobić?
A może to głupio tak się wzruszać losem obcych ludzi? ALFABET
"Józef Kądziołka do swojej żony Wiktorii, list nr 173. [msz: ostatni przed śmiercią]
Piątek, dnia 25/5
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Najdroższa Żono.
W pierwszych słowach pozdrawiam Cię z całego serca i dowiaduję się o Waszem zdrowiu oraz i powodzeniu. Ja dzięki Bogu jestem zdrowy, czego i Wam życzę z całego serca. Powodzenie moje jak zwykle na wojnie.
Kochana Wichciu. Bardzo mało od Ciebie dostaję pisma. Nie wiem, co jest takiego. Prawda, że nie masz czasu i dość się orobisz, ale przecie choć kartkę to mi napisz. I napisz mi, co słychać w domu, jaki teraz czas, czy Ci się krowa ocieliła i czy Józek jeszcze jest na urlopie.
Kończąc pozdrawiam Cię jeszcze raz wraz z dziećmi i Maryśką i wszystkich krewnych i znajomych." [*]
[*] "Bo wiesz jaka straszna droga przede mną: listy z wielkiej wojny", opracowanie i komentarz Danuta Kądziołka.








Komentarze
Prześlij komentarz