Źródła. Ujawniam.
[źródło]
Prapoczątki
Kiedy zaczęłam moją przygodę z genealogią miałam za sobą jakieś bardzo dawne próby poszukiwania śladów przodków, którzy wybrali się na emigrację. Wiedziałam o istnieniu kilku podstawowych serwisów archiwalnych typu
I to w sumie tyle. Z zachwytem odkryłam istnienie polskiego serwisu prowadzonego przez Polskie Towarzystwo Genealogiczne Geneteka.
Po czym wkurzyłam się po raz pierwszy, kiedy zobaczyłam, że bieckie księgi zindeksowano tam w tak szczątkowy sposób. W tamtym czasie nie umiałam przekuć wkurzenia w coś konstruktywnego, bo sama nie czułam się jeszcze na siłach, żeby podjąć się indeksowania metryk kościelnych. Musiałam najpierw nauczyć się więcej. Samo rozpoznawanie, czy czyta się metryki chrztu, ślubu czy zgonu to zdecydowanie za mało. Trzeba znać nazwiska w danej parafii, trzeba mieć zasób danych do porównania, czasem trzeba być detektywem, ale przede wszystkim trzeba być grafologiem. To słowo jeszcze się przyda.
W tamtym czasie jednak najciekawsze były dla mnie zbiory katastralne, które dla Biecza zachowały się w postaci m.in. mapy głównej, jej brudnopisu oraz alfabetycznego katalogu właścicieli. O tym pisałam już przy innej okazji. C.K. Geometra i genealogia
Dla Strzeszyna nie znalazłam już tak kompletnych zbiorów, ale np. dla Korczyny są one dostępne w serwisie Szukaj w Archiwach
Po kolejnych przygodach genealogicznych (pozdrawiam Pawełku!), zindeksowaniu dostępnych metryk z Biecza i wizycie u okulisty wydarzyły się dwie rzeczy.
Pewnego dnia zobaczyłam na którejś grupie dla genealogów dokument dotyczący zgonu żołnierza w czasie jednej z bitew 1-szej wojny światowej na froncie włoskim. Osoba postująca prosiła o wskazówki, gdzie obecnie znajduje się wskazany na dokumencie cmentarz.
W tamtym momencie stałam w martwym punkcie w poszukiwaniach brata mojej babci, Władysława Gębarowskiego, który - jak mi się wydawało - również zginął na froncie włoskim. Licząc na podpowiedź, gdzie znajduje się źródło tego dokumentu, otrzymałam tak dziwną odpowiedź, że wkurzyłam się kolejny raz. Grupy genealogiczne służą wymianie informacji, uczeniu się, dawaniu wsparcia i korzystaniu z niego - to tak dla tych, którzy o tym zapominają.
Wkurzona przyłożyłam się do poszukiwania źródeł porządniej. Dodajmy, że źródeł bezpłatnych i otwartych dla każdego. Jedyne co trzeba mieć, to umiejętność czytania. Dzięki temu dotarłam do mogiły mojego wujka we Włoszech - historię moich poszukiwań opisałam w artykule pt. "Cmentarze - i po co to wszystko".
A druga rzecz - pojawił się Darek z Było Minęło Jest i znaczenie źródeł oraz dostępu do danych wystrzeliło w kosmos. A co było potem - o tym będzie ten post.
Źródła
Nie jestem naukowcem ani historykiem, więc mogę pozwolić sobie na inne podejście do opisywanych zagadnień czy wydarzeń. Nie muszę być bezstronna czy wyprana z emocji. Jednak jest jedna podstawowa sprawa. Staram się być wiarygodna maksymalnie na ile umiem i mam możliwość. Opieram na uznanych źródłach, pracach naukowych, weryfikuję krzyżowo i przede wszystkim nie wierzę ślepo we wszystko co czytam.
Uważam też, że skoro kolejne zasoby są digitalizowane i udostępnione bezpłatnie, należy o tym mówić i z nich korzystać.
Dlatego niczego nie ukrywam, każdy może prześledzić tok mojego rozumowania na podstawie przywołanych źródeł i skonfrontować z własną wiedzą. Co zrobi z wnioskami, to już inna sprawa.
Ja natomiast wiem co zrobię.
Ujawniam
Wkurzyłam się i uparłam. Szukałam, uczyłam się, czytałam (za dużo wg Darka), ale dzięki temu zebrałam biblioteczkę zasobów, które są wolne, otwarte i bezpłatne. I każdy może je przeszukiwać z poziomu własnej kanapy.
Jedyny wkład jaki trzeba mieć to czas.
Najbardziej podstawowym źródłem poszukiwania informacji o żołnierzach armii austro-węgierskiej są oczywiście listy strat oraz wiadomości o chorych i rannych dostępne w kilku bibliotekach online. Ja najczęściej korzystam z tych:
Przy czym najlepszy formularz wyszukiwania jest TUTAJ.
W składni zapytania warto pamiętać, że:
? [symbol pytajnika] zastępuje jeden znak
Metryki pułkowe
Na zasób metryk pułkowych natrafiłam z powodu mojego wkurzenia i uporu. Na początku umiałam tylko odnajdywać konkretne jednostki wojskowe, a potem dowiedziałam się więcej.
Zacznijmy od początku.
O losie metryk pułkowych można by pisać długo, ja jednak ograniczę się tylko do zarysowania sytuacji za artykułem ks. Czesława Chrząszcza pt. “Losy ksiąg metrykalnych parafii wojskowej w Krakowie w czasie II wojny światowej” w Archiwa, Biblioteki i Muzea Kościelne, 124, 133–165. [LINK]
Od roku 1869 r. w Austro-Węgrzech zreformowano sposób prowadzenia ksiąg metrykalnych. Do tej pory każdy pułk miał swojego kapelana, którego obowiązkiem było prowadzenie ksiąg metrykalnych. Po reformie podzielono monarchię na 15 parafii wojskowych, a ostatecznie - tuż przed wybuchem 1-szej wojny światowej - na 17. Cytat za ks. Cz. Chrząszczem, “Losy ksiąg metrykalnych parafii wojskowej ...", str. 137:
“Proboszczowie mieli obowiązek prowadzenia ksiąg chrztów, ślubów i zgonów dla poszczególnych jednostek wojskowych w miejscowościach będących ich oficjalną siedzibą, zaś w większych miejscowościach garnizonowych, które nie były jednocześnie ich oficjalną siedzibą, za prowadzenie metryk odpowiadał kapelan wojskowy wyznaczony do duszpasterstwa garnizonu albo kapelan cywilny.
W instytucjach wojskowych takich, jak szpitale garnizonowe i domy dla inwalidów za prowadzenie rejestrów i sporządzanie ich duplikatów odpowiadali duchowni kuratorzy wojskowi.
W mniejszych miejscowościach utrzymywał się dotychczasowy zwyczaj – miejscowy proboszcz wpisywał akty metrykalne do parafialnej księgi metrykalnej i przesyłał ekstrakty z niej za pośrednictwem swojego ordynariatu biskupiego oraz właściwej Powiatowej Komendy Uzupełnień do odpowiedniej jednostki wojskowej. Z kolei ta musiała przesłać wypisy z rejestru do właściwego proboszcza wojskowego w celu wpisania ich treści do wojskowej parafialnej księgi metrykalnej.” [*]
Obok ksiąg metrykalnych dla danego pułku, proboszczowie parafii wojskowych mieli także obowiązek prowadzenia osobnych ksiąg metrykalnych żołnierzy. Ks. Cz. Chrząszcz podaje na str. 138 ww. artykułu:
“W przypadku żołnierzy jeden fakt metrykalny odnotowywano przynajmniej w dwóch miejscach – w księdze parafii wojskowej i w księdze jednostki, w której służył dany żołnierz.
Jeżeli fakt metrykalny miał miejsce w mniejszej miejscowości, w której pieczę duszpasterską nad żołnierzami sprawowało miejscowe duchowieństwo, metrykę sporządzano także w tamtejszej księdze parafialnej.” [*]
[*] tu uwaga na marginesie: w bieckich księgach metrykalnych zachowały się wpisy dotyczące 11 Pułku Piechoty (Czeskiego), który w latach 1777-1778 stacjonował pod Bieczem - w tamtym czasie nazywany był Regimentem Michaela de Wallis. Pisałam o tym w artykule pt. "Pułk de Vallois? Z Francji? W Bieczu?".
Następnie w okresie 1805-1806 w Bieczu przebywał Regiment Wilhelma Barona von Kerpen (późniejszy 49 Pułk Piechoty).
Dzięki zapobiegliwości urzędników w 1918 r. wojskowy zasób metrykalny tworzony od ok. 50 lat został uchroniony i w znakomitej większości archiwizowany aż do wybuchu 2-giej wojny światowej.
Spis posiadanych przez archiwum parafii wojskowej w Krakowie ksiąg metrykalnych sporządzony w 1937 r. objął 237 woluminów i dotyczył 36 oddziałów i formacji wojskowych różnego typu.
Latem 1939 r. większość ksiąg historycznych (z okresu zaborów) oraz księgi zmarłych do roku 1918 - 1939 krakowskiej parafii wojskowej zostały przeniesione do gmachu Kurii Metropolitalnej w Krakowie przy ul. Franciszkańskiej 3. Pozostałe księgi (chrztów i małżeństw), a więc przede wszystkim te z okresu po 1918 r. zostały wywiezione z Krakowa. Z powodu pośpiechu i zamieszania organizacyjnego także niektóre księgi metrykalne z czasu przed odzyskaniem niepodległości opuściły Kraków.
Administracja okupacyjna dosyć szybko zaczęła się interesować krakowskimi metrykami wojskowymi. Mimo różnych wybiegów stosowanych przez przez kancelistów kurii, 2 czerwca 1942 r. nie było już wyjścia i kuria musiała wydać najstarsze zbiory metrykalne.
To jednak nie wystarczyło, już latem 1942 r. zaczęły się kolejne naciski na kurię metropolitalną, Niemcy dążyli do pozyskania ksiąg dotyczących żołnierzy Wojska Polskiego. Kuria rozciągła ten proces w czasie, uzyskując kilkumiesięczną zwłokę i licząc być może na “rozmasowanie” sprawy. Kolejny zabór był jednak nieunikniony i ostatecznie nastąpił w grudniu 1942 r. Wydano wtedy ostatnie posiadane w kurii krakowskiej księgi wytworzone w okresie niepodległej Polski. Były to wojskowe księgi zgonów do 1939 oraz księgi uzupełniające zawierające dokumenty przedślubne żołnierzy.
Za Cz. Chrząszczem - str. 159 artykułu :
“Podsumowując treść obu wykazów sporządzonych przez pracowników Kurii Metropolitalnej w Krakowie w 1942 roku, można założyć, że w roku 1939 z archiwum parafii wojskowej w Krakowie do pałacu biskupów krakowskich trafiły łącznie 263 księgi metrykalne (byłej armii austriackiej, szpitala wojskowego i zmarłych żołnierzy Wojska Polskiego) oraz 27 sztuk różnego rodzaju dokumentów. Razem było to 290 jednostek archiwalnych z czasów monarchii Habsburgów oraz z okresu dwudziestolecia międzywojennego. W 1942 roku Niemcy skonfiskowali je w dwóch transzach.”
Dokąd trafiły księgi?
Pierwsza transza, a więc księgi metrykalne jednostek galicyjskich (poszczególnych pułków), została przekazana do Archiwum Państwowego w Wiedniu, o czym mówi protokół sporządzony na tę okoliczność przez pracowników kurii - cytat przywołany w artykule ks. Cz. Chrząszcza, str. 149 - 150.
"Übernahmeprotokoll Am heutigen Tage wurde vom Fürstbischöflichen Ordinariat Krakau die in beiliegendem Verzeichnis aufgeführten Militärmatriken der ehem. österr-ungar. Armee zur Überführung in das Zentralnachweiseamt für Kriegergräber und Kriegerverluste, Zweigstelle Wien (früher Militärmatrikenamt), Wien I/1, Seilerstätte 3, übernommen."
“Protokół przejęcia. W dniu dzisiejszym zostały zabrane z Ordynariatu Książęco-Biskupiego w Krakowie metryki wojskowe byłej armii austro-węgierskiej wymienione w załączonym wykazie, celem przekazania ich do Centralnego Urzędu Rejestracji Grobów Wojennych i Strat Wojennych, oddział Wiedeń (dawniej Wojskowy Urząd Metrykalny), Wiedeń I/1, Seilerstätte 3”
Protokół podpisali ks. Stanisław Domasik (kanonik kapituły katedralnej na Wawelu) oraz Hans Joachim Buja (przedstawiciel Sippenstelle w Generalnym Gubernatorstwie). Dokument opieczętowano pieczęciami metropolity krakowskiego abp. Adama Stefana Sapiehy oraz Generalnego Gubernatorstwa.
Druga transza dokumentów metrykalnych pojechała do Gdańska. Ich losy były tragiczne, dokumenty wywożono zarówno do Niemiec (gdzie spłonęły w czasie nalotów pod koniec wojny), jak i do ZSRR, część uległa zniszczeniu w czasie walk o Gdańsk. Uratowano ok. 10 tys. mb, które były wkładem do tworzonego Centralnego Archiwum Wojskowego. Na tym historia się nie kończy, ale o tym później.
Także księgi metrykalne z okresu zaborów gromadzone w Przemyślu - stolicy byłego c.k. X korpusu - podzieliły los krakowskich metryk wojskowych i zostały przewiezione do Wiednia.
Po 2-giej wojnie światowej wraz z postępem następowało utrwalanie materiałów archiwalnych za pomocą techniki mikrofilmowania. Na masową skalę wykorzystywali to Mormoni (członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich), którzy jeździli po archiwach europejskich i mikrofilmowali zasoby metrykalne. Dzięki ich zapobiegliwości obecnie w serwisie Familysearch.org
można wiele z tych archiwaliów przeglądać zdalnie. Część zasobów chroniona jest umowami z donatorami i w związku z tym są one dostępne wyłącznie w bibliotekach współpracujących, których z roku na rok w Polsce przybywa. W Małopolsce od niedawna biblioteką współpracującą została Miejska Biblioteka w Tarnowie.
Z pracy Mormonów skorzystał polski kościół katolicki, polskie archiwa państwowe, jak również Austriackie Archiwum Państwowe. Dzięki temu do dyspozycji jest obecnie obszerny zbiór danych dostępny w katalogu pod hasłem Österreich. Armee.
W zbiorze tym znajdują się także “nasze” pułkowe księgi metrykalne, które Niemcy wywieźli z Krakowa do Wiednia. Uważa tak wspomniany wyżej ks. Czesław Chrząszcz, który skrupulatnie przeanalizował wykazy sporządzane przez archiwistów kurii krakowskiej i porównał je z zasobem dostępnym obecnie online na Familysearch. W swoim artykule przytoczył również dodatkowe cechy charakterystyczne niektórych ksiąg, które potwierdzają ich krakowskie pochodzenie.
Podkreślę w tym miejscu, że parafie wojskowe prowadziły księgi pułkowe w co najmniej dwóch egzemplarzach: jeden pozostawał w kancelarii a jeden był wysłany do Wiednia.
Teoretycznie więc obecnie w Austriackim Archiwum Państwowym powinny znajdować się kopia (przesłana z Galicji do Wikariatu Polowego w Wiedniu) i oryginał (wytworzony na potrzeby parafii wojskowej w Krakowie i Przemyślu) pułkowych ksiąg metrykalnych w okresu od 1816 r. do 1918 r.
Metryki pułkowe - jak korzystać
Na początek jeszcze kilka słów, co ciekawego kryje się w księgach metrykalnych.
Na przykład można znaleźć metrykę ślubu generała Franciszka Ksawerego Latinika, dowódcy 100 Pułku Piechoty z Cieszyna (wtedy jako pułkownik), który brał bezpośredni udział w bitwie gorlickiej w maju 1915 r., a w II RP służył w Wojsku Polskim.
Można także odszukać metrykę ślubu pułkownika Karla Pöschk’a dowódcy 57 Pułku Piechoty z Tarnowa (“Tarnowskich Dzieci”), który kierował pułkiem w okresie bitwy gorlickiej
Można także zobaczyć wpis dotyczący jego tragicznej śmierci, ponieważ płk Pöschek poległ znalazłszy się w zasięgu wybuchającego pocisku szrapnelowego. Pisarz odnotował, że w ciele Obersta znalazło się 32 odłamki.
O dowódcy 57 Pułku Piechoty z Tarnowa w okresie bitwy gorlickiej pisałam w artykule pt. "Oberst Karl Pöschek".
Nie wszystko jednak wygląda w tak oczywisty sposób. Trzeba pamiętać, że zbiory nie zawsze są czytelnie skatalogowane, niektórych jednostek może w opisie nie być, mimo że zostały zdigitalizowane.
Np. metryki Feldhaubitzregiment nr 11 zostały zarchiwizowane, a katalog FS ich nie wymienia wprost.
Można je dopiero znaleźć pod linkiem dotyczącym Feldartillerie Regiment nr 111.
Z punktu widzenia poszukiwań zwykłego żołnierza, który zginął w czasie Wielkiej Wojny najbardziej wartościowe są metryki zgonów. W przeciwieństwie do publikowanych list strat zawierają one także zgony w wyniku wypadków, samobójstw lub śmierci na skutek wyroku sądu wojskowego.
Tutaj muszę zrobić jedno duże zastrzeżenie: metryki zgonów NIE SĄ kompletne, co oznacza, że niektóre osoby są na austriackich listach strat a nie ma ich w metrykach. Mogą też być sytuacje odwrotne.
Trzeba także bardzo uważać też z interpretacją danych o pochówku, brać poprawkę na pomyłki i aktualną sytuację na miejscu, np. Galicja Środkowa (Jarosław, Przemyśl, Radymno), Wschodnia lub Rumunia i Włochy. Oczywiście zawsze warto szukać i sprawdzać w innych źródłach, a potem próbować zlokalizować obecne cmentarze wojskowe.
Sporym utrudnieniem jest brak indeksów, które byłyby możliwe do przeszukiwania. Ponadto nie ma metryk dla wszystkich pułków galicyjskich: brakuje jednostek Landwehry oraz Landsturmu, które rządziły się nieco innymi zasadami.
Jak szukać danych w metrykach wojskowych na Familysearch?
KROK 1 - szukanie w katalogu
KROK 2 - zapytanie i składnia
Składnia zapytania jest ważna, żeby uzyskać pułki piechoty (Infanterie Regiment) o konkretnych numerach należy używać zapisu trzycyfrowego:
np. 3 pułk piechoty -> 003
np. 100 pułk piechoty -> 100
Nazwy jednostek podaje się w języku niemieckim.
Im bardziej ogólne jest zapytanie, tym będzie więcej wyników.
KROK 3 - przejście do ksiąg metrykalnych
KROK 4 - wybór rolki
Tote = zgony/zmarli
UWAGA!
Wpisy w metrykach pułkowych NIE SĄ ułożone chronologicznie. W przypadku poszukiwania konkretnej osoby można skorzystać z indeksów alfabetycznych, które są co jakiś czas, ale też nie zawsze były tworzone. Pomiędzy poszczególnymi indeksami alfabetycznymi każda strona ma swój numerek - tzw. folio. Numer ten działa jak numer strony, dzięki czemu indeks alfabetyczny odsyła bezpośrednio do określonej karty. Czasami indeksy przeskakują pomiędzy rolkami filmu, wtedy trzeba się cofnąć do poprzedniej rolki i szukać konkretnego folio.
Znacznie trudniej robi się, kiedy nie jest znane nazwisko żołnierza, natomiast chodzi o konkretną miejscowość. W takim wypadku trzeba szukać “na piechotę”, co oznacza kartkowanie poszczególnych rolek, a to oznacza setki zdjęć w jednej.
Gdzie jeszcze szukać metryk pułkowych?
Oprócz zasobu z Austriackiego Archiwum Państwowego dostępny jest jeszcze zbiór czeski.
Na stronie Czeskiej Biblioteki Cyfrowej Ministerstwa Obrony Narodowej udostępniono zasoby metrykalne z okresu 1-szej wojny światowej.
Nie jest to zbiór idealny, wiele w nim pomyłek i braków, ale znacznie łatwiejszy do przeszukiwania. Został zaindeksowany w podstawowym zakresie: imię nazwisko i rok.
Na koniec tej części czereśnia na babeczce ;-)
W Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie znajduje się zbiór pod nazwą “Polowa Kuria Biskupia Ministerstwa Spraw Wojskowych 1918-1939” o sygnaturze I.300.19.
Co ciekawe opis na stronie WBH mówi, że zbiór zawiera dane za okres 1918 - 1939. Nie jest to jednak do końca właściwa informacja, ponieważ w zbiorze znajduje się mniej niż 5 tomów ksiąg metrykalnych zgonów z Krakowa zawierających wpisy dotyczące poszczególnych żołnierzy z czasu 1-szej wojny światowej.
Prawdopodobnie jest to niewielki fragment zbioru wywiezionego z Krakowa w grudniu 1942 r. Przypomnę, że skonfiskowano wtedy 27 ksiąg metrykalnych zgonów oraz 21 fascykułów. Los pozostałych jest nieznany … lub znany tylko tu i tam.
Jak jeszcze poszukiwać informacji o poległych pochodzących z dawnej Galicji?
Wkurzenie to nie jedyne uczucie, które pcha mnie naprzód. Najczęściej jest to jednak zwykła ciekawość. Szukałam kiedyś dwóch żołnierzy, braci z Komborni, którzy nie wrócili z wielkiej wojny do domu. Nie dawało i wciąż nie daje mi spokoju fakt, że przepadli obaj bez żadnego najmniejszego nawet śladu. Nie ma nic i nigdzie - na razie.
To spowodowało, że pewnego dnia postanowiłam przymierzyć się do zlecenia kwerendy w KGA w Wiedniu. Szukając odpowiedniego formularza dotarłam do pewnego spisu. Nic nie płaciłam, nikogo nie prosiłam, zwyczajnie klikałam poszczególne linki udostępnione przez Wiedeńskie Archiwum Wojny.
Tak trafiłam na zbiór, który roboczo nazwałam “fiszkami”.
Totenkartei des Ersten Weltkriegs / Kartoteka poległych
Co to jest?
Jest to zbiór kart zgonów żołnierzy, którzy następnie mieli szczęście być pochowani w możliwie uporządkowany sposób przez odpowiednie służby. I dodatkowo mogli liczyć, że służby kancelaryjne wykonają pracę pisarską i dostarczą karty do centralnej ewidencji poległych.
Oczywiście karty nie są kompletne, brakuje wielu informacji, czasem występuje samo nazwisko, bez żadnych innych danych. Brakuje także samych kart, szczególnie z początku wojny. Karty, które najprawdopodobniej nigdy nie powstały dotyczą żołnierzy poległych i pochowanych na polu walki, a także zaginionych.
Co ciekawe w zbiorze są też karty żołnierzy wziętych do niewoli rosyjskiej, którzy w tej niewoli zmarli.
I tutaj także nie ma możliwości szybkiego wyszukiwania, ponieważ zbiór nie został zindeksowany. To jednak nie koniec utrudnień, ponieważ zbiór ten ułożony jest wprawdzie alfabetycznie, ale w układzie fonetycznym. Oznacza to, że spółgłoski dźwięczne i bezdźwięczne są ze sobą połączone w jednym zbiorze. Np. B połączone jest z P, G jest razem K, D łącznie z T itd. W takim porządku odnalezienie konkretnej osoby jest dużym wyzwaniem.
Na przykład
TOPLER
DOBLER
Jednym słowem archiwiści dali sobie spokój z ortografią i użyli swego rodzaju słownika wymowy przypisanego do danego języka. Największą trudnością - przynajmniej z mojego punktu widzenia - są wszystkie głoski “szeleszczące”, których w językach monarchii nie brakowało.
Oczywiście jest możliwość zapoznania się z alfabetyczno - fonetycznym układem nazwisk, ale tylko na miejscu w czytelni KGA w Wiedniu. Zespół nazywa się “Phonetischer Kataster der Kriegsverluste, Kriegsgefangene, Matriken- und Totenkartei 1914-1918”.
Jedynym ułatwieniem jest to, że po uruchomieniu danej kartoteki pojawia się po prawej stronie w opisie zasobu informacja od jakiego nazwiska rozpoczyna się ten zbiór.
Pod tym LINKIEM można znaleźć katalog ze wskazaniem nr filmu na Familysearch oraz nazwiskiem początkowym. Aby zapoznać się ze szczegółami należy otworzyć odpowiedni link i sprawdzić, czy dostępny jest link do skanów na Familysearch. Ale - jak to bywa - nie wszystkie linki zostały udostępnione...
KROK 3 - wybór właściwego kartonu
Tutaj przedstawiam tylko fragment zasobu, ponieważ kartonów jest ponad 1000. Wszystkie zostały zeskanowane i udostępnione na Familysearch. Bezpośrednio na FS trudno jest odszukać właściwy pakiet fiszek, dlatego najlepiej posłużyć się metodą wyszukiwania opisaną przez Kriegsarchive.
KROK 4 - wyszukanie "kartonu" na Familysearch
Następnie wybieramy polecenie "więcej opcji"
W punkcie "Słowo kluczowe" należy podać nazwisko z kartonu, który został wytypowany do poszukiwań, ja wprowadziłam nazwisko z kartonu nr 11, tj. "Andri".
Po kliknięciu "Szukaj" pojawia się poszukiwany karton, tu jednak kończy się możliwość korzystania z automatów. Każdą fiszkę należy obejrzeć samodzielnie, ponieważ zbiór Kart zgonów/Totenkartei - jak już wspomniałam - nie jest zindeksowany.
Upór ma jednak swoje zalety i pozwala na znalezienie tego, co się chce - czasami 🙂
W zbiorze kart poległych odnalazłam kilka, które pozwoliły mi na uzupełnienie historii:
Heinricha Samuely, pochowanego w Dębicy, notariusza, doktora praw w życiu zawodowym i artylerzysty w czasie 1-szej wojny światowej. Zniszczony nagrobek na cmentarzu wojskowym w Dębicy nie pozwalał na odczytanie daty śmierci. Karta informuje, ze był oto dokładnie 17.04.1918 r. w wyniku wypadku na stacji kolejowej w Dębicy. O losach Heinricha Samuely można przeczytać w artykule pt. "Notariusz i Artylerzysta".
Udało mi się również uzupełnić - choć nie domknąć - historię Bronisława Saloniego, który zginął w katastrofie lotniczej będąc na służbie we Włoszech. Bronek marzył o lataniu. Już jako gimnazjalista w krakowskim Liceum Nowodworskiego próbował swoich sił w budowaniu aparatu ślizgawkowego. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że zbudował coś na kształt lotni i szybowca. Wojna przerwała edukację młodego człowieka i, po perypetiach w legionach polskich, rzuciła na front włoski, gdzie przez niedługi czas pełnił służbę jako oficer techniczny w Kompanii Lotniczej nr 62. Zginął tragicznie w czasie oblotu technicznego w lutym 1918 r. Wczoraj znalazłam kolejny puzelek do historii Bronka Saloniego. Jest to dokument sporządzony w związku z jego pochówkiem w pierwotnej mogile. Więcej o Bronku można przeczytać w dwóch artykułach na moim blogu. [LINK]
Uświadomiłam sobie także, że mimo wielu dokumentów czasami odgadnięcie tożsamości poległego jest zwyczajnie niemożliwe. Pochodzenie Valentina Pauklera, pochowanego na cmentarzu w Bączalu pozostanie prawdopodobnie na zawsze dla mnie tajemnicą. Artykuł pt. "Skołyszyn - historia zapomniana" przywołuje jeszcze kilka innych nieco tajemniczych postaci.
Grundbuchblätter 1820 - 1860
To kolejny niezwykle ciekawy rejestr, tym razem poborowych, którzy byli zmobilizowani i ukończyli służbę w okresie wskazanym w datach krańcowych.
Zbiór jest dostępny w serwisie Familysearch, w folderach poszczególnych pułków, obok ksiąg metrykalnych, które opisywałam wyżej. Szukając poszczególnych pułków natrafić można - na przykładzie “Österreich. Armee. Infanterie Regiment 057”:
Kartoteki poborowych niestety nie są zindeksowane, a przez to nie ma możliwości szybkiego przeszukiwania. Pozostaje ręczne kartkowanie poszczególnych rolek. Jest to niestety dosyć czasochłonne, ponieważ nie udało mi się odgadnąć metody jaką dziewiętnastowieczni archiwiści zastosowali do układania zbioru.
Mimo tych trudności, zaopatrzona w okulary i kawę odnalazłam kilku mieszkańców Biecza, którzy odbyli służbę w wojskową a ich karty znajdują się w zbiorze 57 Pułku Piechoty z Tarnowa, wtedy nazywanym Pułkiem księcia Jablonowskiego - takie dopiski można znaleźć w metrykach ślubu lub zapowiedziach w parafii bieckiej.
O pułkach galicyjskich do roku 1867 można doczytać w książce pt. “Galicja a wojsko austriackie 1772–1867” autorstwa Michała Baczkowskiego. [LINK]
Franciszek BIAŁOŃ
Przynależny do Korczyny. Franciszek pracował na Korczynie jako służący/parobek, tutaj też ożenił się w 1848 r. z Honoratą Szary.
[źródło]Do wojska został pobrany w 1853 r. i 17 kwietnia trafił do 12 Pułku Piechoty Erzherzog Wilhelm (k.u.k. Infanterieregiment „Erzherzog Wilhelm“ Nr. 12). 1 kwietnia 1854 r. został przeniesiony (transferiert) do 57 Pułku Piechoty księcia Jablonowskiego.
Paweł BIAŁOŃ (w metrykach czasami BIAŁY)
Przynależny do Korczyny, urodzony w 1830 r., prawdopodobnie brat Franciszka. Do wojska trafił 10 kwietnia 1854 r. i został przydzielony do 57 Pułku Piechoty księcia Jablonowskiego. 23 kwietnia tego samego roku został przeniesiony do 36 Pułku Piechoty.
Po zakończeniu 2-letniej służby wojskowej i upływie 8 lat pozostawania w aktywnej rezerwie ożenił się 31.08.1864 r. z Marianną Zając, z którą mieli 9 dzieci.
Aleksander CZECH
urodził się 12.05.1833 r. w rodzinie Tomasza i Katarzyny Kapery, w domu nr 216 na Przedmieściu.
Do wojska został zmobilizowany 27 marca 1854 r. i przydzielony do 57 Pułku Piechoty księcia Jablonowskiego. Następnie 23 kwietnia tego samego roku transferowany do 35 Pułku Piechoty Grafa von Khevenhüller.
Po odbyciu 2-letniej służby wojskowej oraz po upływie 8 lat wyczekiwania w rezerwie Aleksander w końcu mógł się spokojnie ożenić, co też zrobił w 1868 r. Świadczy o tym jego status w księdze zapowiedzi, który określono jako “wysłużony żołnierz”. Jego wybranką była Monika Kamińska.
[źródło]Doczekali się siedmiorga dzieci, z których przeżyła trójka.
Fryderyk RÓŻ
Urodzony 03.03.1833 r. w Strzeszynie, syn Wawrzyńca i Marii z domu Malina (lub Malinowska?). Został objęty poborem 10 kwietnia 1854 r., początkowo na stanie 57 Pułku Piechoty księcia Jablonowskiego, a 23 kwietnia tego samego roku transferowany do 36 Pułku Piechoty.
Po odbyciu służby wojskowej jako “wysłużony żołnierz” ożenił się 31.03.1867 r. w Kobylance z Marianną Dąbrowską.
To przykład tylko kilku osób, które zostały wylosowane do służby wojskowej przed rokiem 1860.
Grundbuchblätter 1865 - 1918
Kartoteki żołnierzy z okresu nam bliższego można znaleźć w podobnym zbiorze, który jest jednak o wiele bogatszy w informacje niż ten starszy, opisywany wyżej. Kartoteki z okresu 1865 - 1918 dla podoficerów i szeregowców znajdują się w Centralnym Historycznym Archiwum Państwowym we Lwowie i, podobnie jak poprzednie dane, zostały zdigitalizowane na rzecz Familysearch. Zbiór zawiera akta personalne żołnierzy głównie z okręgu lwowskiego, ale zdarzają się też akta z innych okręgów Galicji (Kraków, Tarnów, rzadziej Rzeszów, Przemyśl).
Dzięki pracy wolontariuszy Polskiego Towarzystwa Genealogicznego zindeksowano dotąd 106 mikrofilmów na 247. Baza danych wraz z bezpośrednim linkiem do odpowiednich skanów jest udostępniona i można ją przeszukiwać za darmo w serwisie WOJAK.
W zasobach tych są m.in. kartoteki braci Goleń ze Strzeszyna, których historię opisywałam w artykułach o bieckich żołnierzach na 1-szej wojnie światowej.
Losy Wojciecha (kapelana polowego) opowiedziałam w artykule pt. "Alfabet biecki - cz. 7." Poniżej dwie wybrane karty z całego zeskanowanego pakietu.
O przebiegu służby Jana Golenia pisałam w artykule pt. "Bieczanie na wielkiej wojnie".
Witold FUSEK
W okresie 1-szej wojny światowej został skierowany do pracy w aptece szpitalnej w szpitalu garnizonowym nr 15 w Krakowie, a następnie odbywał służbę w Mobilnym Szpitalu Rezerwowym nr 1/1. W uznaniu zasług i postawy wobec wroga otrzymał odznaczenie: Złoty Krzyż Zasługi z Koroną na Wstędze Medalu za Odwagę (Goldene Verdienstkreuz mit der Krone am Bande der Tapferkeitsmedaille). [źródło]
Akta personalne oficerów armii austro -węgierskiej 1761-1918
Na szczęśliwców, których przodkowie z Galicji byli oficerami w armii austro-węgierskiej, czeka na Familysearch zbiór akt personalnych.
Nie jest to prosta lektura, kurrenta dla laika wygląda na pismo nie do odczytania, zawsze jednak można poszukać specjalisty i pogłębić wiedzę o przodkach.
Cały zbiór dostępny jest uszeregowany precyzyjnie wg alfabetu - bez żadnych wygibasów fonetycznych TUTAJ.
W zasobie można znaleźć opisany przebieg służby w armii austro-węgierskiej późniejszego generała Wojska Polskiego Franciszka Ksawerego Latinika:
Dla mnie ważne było znalezienie kartoteki Obersta Karla Pöschka zawierającej ponad 50 skanów przedstawiających jego drogę służbową.
W tym m.in. dokument - oświadczenie, z odręcznym pismem pułkownika.
Historia pułkownika K. Pöschka uzupełnia się z historią oficera 20 Pułku Piechoty z Nowego Sącza, podpułkownika Aloisa Jüttnera, którego akta również odszukałam:
Księgi metrykalne szpitali
Księgi metrykalne szpitali różnego typu zarówno sprzed 1-szej wojny światowej, jak i z okresu 1914 - 1918 można przeglądać na stronach Familysearch oraz bezpośrednio w zasobie online wiedeńskiego KGA. Są to jednak dwa różne zbiory na liście wraz z innymi księgami i niestety żaden z nich nie został zindeksowany.
KGA 1914 - 1918 [LINK]
Familysearch 1814 - 1918 [LINK]
I co teraz? Czy ujawnienie jawnych źródeł coś zmieni?
U kogoś? Nie wiem. Ktoś skorzysta, a ktoś inny stwierdzi, że siedzenie nad niekończącymi się setkami skanów to nie jego bajka. Może kiedyś techniki AI pozwolą na maszynowe indeksowanie arkuszy zapisanych kurrentą.
A u mnie? U mnie zmieni się niewiele, bo nadal będę szukać źródeł, uczyć się ich, przeglądać i wykorzystywać.
Wciąż liczę, że niedostępne obecnie pułkowe listy strat zostaną kiedyś opublikowane i zindeksowane - to moje nowe marzenie.
Bo wiecie Valentin Paukler był skądś, miał dom i rodzinę. Tak samo bracia z Komborni, którzy przepadli w czasie wojny bez wieści.
Chciałabym się kiedyś dowiedzieć.
.jpg)






































Komentarze
Prześlij komentarz